80 komentarzy

Programisto, czy na pewno opłaca Ci się pracować w Dolinie Krzemowej?

Kto by nie chciał pracować w Dolinie Krzemowej…

Dolina Krzemowa dla większości programistów i osób zajmujących się nowoczesnymi technologiami jest niczym ziemia obiecana, jest miejscem gdzie każdy chciałby dotrzeć, gdzie być i żyć to spełnienie dziecięcych marzeń, to także duma dla rodziców i niemały prestiż w środowisku. To tu przecież powstają najlepsze startupy, to tu zmienia się świat, to tu można pracować dla największych graczy takich jak Facebook, Google czy Apple. Do tego idealna do życia pogoda, tanie samochody i mityczne nieograniczone możliwości Ameryki. Istny raj na ziemi. Taki przynajmniej jest PR i wyobrażenie świata…

Nie ukrywam, że sam miałem podobne widzenie na ten temat… do czasu aż tu nie zamieszkałem z rodziną. Żyję sobie w tej kalifornijskiej dolinie już prawie rok, poznałem kilkaset nowych osób – różnych narodowości i różnych zawodów. Spotkałem dziesiątki a może i setki Polaków, przede wszystkim związanych z nowymi technologiami, w tym wielu programistów. I jak tak sobie z nimi rozmawiam to zazwyczaj na początku wszystko jest doskonałe, ale po kilku spotkaniach wielu z nich się otwiera i pojawiają się słowa klucze: „bardzo drogie życie”, „niebotycznie wysokie ceny domów”, „nie mam własnego mieszkania”, „jedzenie do kitu”, „nie ma ładnych dziewczyn”, „myślimy o powrocie do Polski”. No jak to tak? Żyjecie w raju, o którym marzy 9/10 polskich programistów i zastanawiacie się nad powrotem do pochmurnej Polski? No przecież gdzie na świecie można zarobić więcej niż w Google czy Apple? A może to tylko nasze (czytaj: osób spoza Doliny) myślenie.
Sprawdźmy zatem 😃 Zobaczmy ile się w tej dolinie faktycznie zarabia i na co możemy sobie pozwolić za te ciężko zarobione pieniądze. Czy możemy czuć się wyjątkowo czy raczej to życie dolarami usłane nie jest.

Założenia

W swoim badaniu skupiam się wyłącznie na kwestiach finansowych, odpuszczam pogodę i Trumpa 😃. Pokażę jak sytuacja wygląda dla różnych konfiguracji / sytuacji rodzinnych, zakładając poniższe scenariusze:

Przypadek 1Junior Software Engineer. Młodzieniec około 23-25 lat bez większego doświadczenia, bez żony i dzieci. Wolny singiel, który przylatuje do Doliny po studiach i chce tu rozpocząć swoją karierę.

Przypadek 2Software Engineer, 30 lat, min. 5 lat doświadczenia, żona, jedno dziecko w wieku przedszkolnym.

Przypadek 3 – Senior Software Engineer, 35-40 lat, 10 lat doświadczenia, dwoje dzieci, jedno w szkole podstawowej, drugie w przedszkolu.

Zacznijmy od wydatków czyli „Premierze – jak żyć?” Co i ile kosztuje w Dolinie?

To, że Dolina jest droga czuje się już na lotnisku. Za kanapkę z wodą zapłacisz jakieś 10-15 USD. No ale to można sobie wytłumaczyć tym, że przecież to jest lotnisko i na Okęciu również jest piekielnie drogo (a jest drogo, że hej). No ale idźmy dalej.

Mieszkanie.
Zakładam, że planujemy pracę w dużej, znanej firmie, powiedzmy w Google. Sprawdzamy ceny wynajmu mieszkań w Mountain View:
– studio (salon + kuchnia + łazienka / taka nasza kawalerka) od 2300 USD.
– 1bd (salon + sypialnia + kuchnia + łazienka) 2700 USD.
– 2bd (salon + dwie sypialnie + kuchnia + łazienka) 3300 USD.

Oczywiście górnej granicy nie ma. Na stronach www.trulia.com i www.zillow.com możecie sobie zobaczyć jak to wygląda.

Należy pamiętać, że atrakcji w Dolinie jest jak na lekarstwo i nawet w takim Mountain View poza niedużym Down Town (centrum) dzieje się mało. Dlatego bardzo dużo ludzi mieszka w San Francisco. Tam ceny są jeszcze wyższe :(.

O domu raczej zapomnij…

Dlaczego nie wyliczam rat kredytów na dom? Dlatego, żeby w ogóle mieć możliwość kupienia domu na kredyt to trzeba pomieszkać jakiś czas w USA i wykazać bardzo dobry scoring kredytowy. Poza tym ceny domów w Dolinie zaczynają się od około 600-700 tys. USD za naprawdę marne nieruchomości. By myśleć o czymś w miarę ładnym (co i tak znacznie odbiega od realiów Polskich), trzeba szykować około 1-1.2 mln USD. Do tego co roku płaci się około 1% podatku od nieruchomości. Dom za 1 mln USD – co rok podatek 10 tys. USD.
Tak więc ja poznałem może z 5 osób, które mają swój dom. Pozostałe wynajmują co dla większości jest jedyną możliwością na „własny” kąt.

Wyposażenie
90% apartamentów i domów wynajmowanych w Dolinie jest pustych. Tak, też myślałem, że to nie może być prawda bo przecież w Polsce jest inaczej. W Dolinie jest cały przemysł wynajmu domów, są całe osiedla wyłącznie na wynajem i taki jest standard. Kuchnia, łazienki, wykładziny i gołe ściany.
Więc trzeba sobie kupić łóżko, sofę, biurko, szafkę itp. I to wszystko naprawdę kosztuje. Sofa dwuosobowa KARLSTAD z Ikea 399 USD + podatek (tu w sklepach praktycznie wszystko jest plus podatek około 7%-10%), Fotel tani około 80 USD + podatek, łóżko: 300 USD + materac 150 USD.
Biurko, krzesło – budżetowo około 120 USD, czajnik, żelazko, talerze – około 1500 USD.
Można też kupować używane rzeczy na www.craigslist.org i tam jest faktycznie taniej. Zdarza się, że ktoś wyjeżdża, musi natychmiast wszystko spieniężyć i faktycznie można kupić fajne rzeczy za grosze.
Do naszych rachunków założę, że średnia w ciągu roku na różne wyposażenie to około 150 USD dla singla + 85 USD na osobę w przypadku rodziny.

Telefon
Jak nie masz Social Security Number (taki odpowiednik polskiego numeru PESEL) to musisz kupić kartę bez kontraktu. Taka przyjemność w MetroPCS (najtaniej) kosztuje 60 USD (tu akurat nie jest doliczany podatek). Za dwa telefony płacimy 110 USD (drugi jest nieco taniej).

Internet i kablówka
Można podpisać kontrakt na 12 miesięcy i mieć 200Mb za 70 USD.
Jeżeli chcemy mieć też kablówkę to za dodatkowe 50 USD możemy mieć 140 kanałów. Wystarczy :).
Czyli zakładamy 120 USD za całość.

Prąd, woda i śmieci
Prąd to około 40 USD w przypadku singla i około 20 USD za osobę w przypadku rodziny.
Woda i śmieci (na jednym rachunku) około 50 USD w przypadku singla i około 25 USD za osobę w przypadku rodziny.

Samochód
W Dolinie praktycznie nie ma komunikacji miejskiej (dlatego świetnie rozwija się Uber). Jest Bart (takie metro) do San Francisco i okolic, są jakieś autobusy ale ja je widzę naprawdę sporadycznie. Dlatego każdy ma tu co najmniej jeden samochód. Jak to opowiadał mi jeden z managerów pracujących dla dużego gracza – idziesz do sklepu, przeciągasz kartę kredytową i wyjeżdżasz nowym BMW. Tak to tu działa :). Jeden swipe – i BMW w garażu.
Powiedzmy jednak, że nie lubimy BMW, chcemy być bardziej eko więc decydujemy się na Toyota Prius z 2015 za 20 000 USD (po podatku, ubezpieczeniu i opłatach jakieś 22 000 USD). Więc w takim przypadku swipe na dzień dobry to jakieś 2500 USD (pierwsza rata) i miesięcznie jakieś 600 USD (przy kredycie na 36 miesięcy).

Rozłóżmy to jednak wszystko na miesiące by łatwiej było liczyć miesięczne wydatki: 670 USD miesięcznie za takie auto.

Aut można szukać na www.cargurus.com, autotrader.com czy cars.com.
Można też na craiglist.org.

Paliwo
Jak mamy Priusa to paliwo będzie nas kosztowało ok 50 USD na miesiąc i to z wypadem do San Francisco.
Paliwo jest tanie. Obecnie w zależności od stacji 2.30 do 3.10 USD za galon, czyli około 3.8 litra.

Jedzenie
Jedzenie w USA dzieli się na tanie niezdrowe i drogie „powiedzmy, że” zdrowe. Tutaj mała dygresja (ale nie mogłem sobie odmówić): drogie Panie z Polski! Te z Was, które myślą, że mają nadwagę, przyjedźcie do USA chociaż na tydzień by przekonać się co znaczy „duży”. Taka wycieczka wyleczy Was ze wszystkich kompleksów!
Nigdzie na świecie nie spotkałem takiego odsetka ludzi z chorobliwą otyłością. I obawiam się, że to nie do końca jest wina tych ludzi. Obwiniałbym raczej system. Tych ludzi zwyczajnie nie stać na coś lepszego więc jedzą mięso nafaszerowane sterydami, warzywa nawożone tak, że świecą i piją colę niewiele droższą od wody. Gdzieś słyszałem (nie mogłem tego potwierdzić żadnym linkiem), że do samej produkcji chleba w USA jest dopuszczonych około 50 składników, które w Unii Europejskiej są zabronione.  A więc naprawdę nie jest dobrze. W takim Walmarcie 1/4 sklepu to lodówki z gotową żywnością. Można kupić wszystko – włącznie z jajecznicą ;).
Jeżeli ktoś chce być fit i dba o swoje zdrowie to wybiera sklepy: Whole Foods, Traders Joe’s czy Sprouts, gdzie sprzedaje się produkty organiczne (czytaj zdrowe) ale niestety za dużo większe pieniądze. Apeluję w tym miejscu, do przyszłych programisów z Doliny: kupujcie jedzenie w dobrych sklepach lub na ryneczkach (tak, tu też są fajne małe ryneczki, gdzie można kupić coś od rolnika). Mam obawy, że nasze polskie organizmy nie są gotowe na te spożywcze bomby z Walmartu. Co do cen. Załączam przykładowy rachunek z Whole Foods.

Polecam też stronę www.numbeo.com, ale mam wrażenie, że tam ceny są lekko zaniżone.

Upraszczając jednak i nie wynikając w poszczególne produkty – do naszych potrzeb zakładam, że w przypadku singla – co tydzień na „większe zakupy” wyda on około 100 USD (woda, napoje, jajka, płatki, konserwy, podstawowe owoce i warzywa i jakieś wino) + jeszcze co najmniej raz w tygodniu 50 USD na chleb, wędlinę, mleko i mięso (to ostatnie w odmianie organicznej jest naprawdę drogie).

Jak mamy rodzinę z jednym dzieckiem to zakładam 200 USD raz w tygodniu na „większe” zakupy i raz 100 USD na mniejsze.
W przypadku dwójki dzieci odpowiednio 250 USD na większe i 150 USD na mniejsze.

Kosmetyki i detergenty
Skupmy się na rzeczach najbardziej potrzebnych: szampon kosztuje 4-15USD, płyn pod prysznic podobnie. Proszek do prania 15-20 USD. Płyn do mycia naczyń około 10 USD. Perfumy 40-50 USD.
Przyjmijmy, że koszt kosmetyków na osobę to 50 USD miesięcznie.

Shopping
Coś dla ciała i duszy, zwłaszcza płci pięknej. USA słynie z outletów. Takie Factory tylko 3 razy większe i w naprawdę przystępnych cenach. Tu GAP jest takim naszym Reserved. Podobnie Tommy, Levi’s czy Abercrombie. Tu na nikim te marki nie robią wrażenia i są dobrem podstawowym. Załóżmy, że potrzebujesz w miesiącu 2 t-shirtów (po 15 USD każdy), spodni (50 USD) i koszuli (40USD) + raz na jakiś czas buty, bielizna, itp. więc przyjmijmy 150 USD miesięcznie w przypadku singla, 100 na osobę w przypadku rodziny.

Zabawki
W przypadku rodzin z dziećmi trzeba brać pod uwagę to, że od czasu do czasu  trzeba naszym podopiecznym sprawić jakiś prezent. Koszty są bardzo różne, ale załóżmy 30 USD na jedno dziecko na miesiąc.

Przedszkole, szkoła, niania
Przedszkola są bardzo drogie o czym sam się przekonałem. Ceny zaczynają się od 1000 USD i kończą na kilku tysiącach. Jeżeli chce się mieć pełne wyżywienie (z obiadem, a nie snackami) i całodniową opiekę to trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 1200-1500 USD (w zależności od wielkości przedszkola, programu, placu zabaw, itp.).
Zakładam cenę 1300 USD na jedno dziecko.

Co do szkoły (zaczyna się od 6 lat), to państwowa jest z założenia „darmowa”, ale ta „darmowość” wygląda tak, że co tydzień dostajemy prośbę o jakieś dofinansowanie, co prawda dobrowolne, ale jednak. Załóżmy więc wydatek rzędu 50 USD na jedno dziecko.
(Update) Szkoła nie trwa cały dzień i za opiekę należy dołożyć kolejne 450 USD za pół dnia w świetlicy przyszkolnej. Razem 500 USD.

Niania około 30 USD za godzinę i to naprawdę jak się dobrze człowiek postara.

Usługi
Fryzjer męski jest tani. Za 15 USD można zostać całkiem dobrze ostrzyżonym. Jednak w przypadku pań ceny są dużo wyższe. Dobry fryzjer to około 150 USD, nowe rzęsy – 250 USD, oczyszczanie twarzy około 150 USD. Dziewczyny chcące mieć chwilę relaksu muszą liczyć się z dużymi kosztami.
Załóżmy więc, że w przypadku singla jest to 15 USD, ale już w przypadku rodziny jest to 150 USD na rodzinę miesięcznie.

Opieka medyczna i lekarstwa
Ja dosyć szybko przekonałem się, że najlepiej w USA nie chorować. Dlaczego? Spójrzcie na załączony rachunek. Miałem atak woreczka żółciowego. Trafiłem na ostry dyżur, konsultacja lekarska, USG, druga konsultacja, 2 zastrzyki, tabletka, 3 godziny pobytu. Cena SRP ponad 8500 USD :). Za 3 godziny. Skończyło się na 1900 USD po długich negocjacjach i deklaracji mojej żony, że więcej nie mamy na karcie.

Rachunek za ową wizytę możecie zobaczyć tutaj.

Oczywiście taka sytuacja jak powyższa ma miejsce wyłącznie wtedy jak nie masz ubezpieczenia. A to kosztuje różnie, ale zazwyczaj około 400-500 USD za osobę na miesiąc. W przypadku rodzin cena nieco spada i za 3 osobową rodzinę to około 1200 USD za 4 osobową 1500 USD. Ale należy zaznaczyć, że znakomita większość firm pokrywa ubezpieczenia zdrowotne. Czasem trzeba płacić niewielką, miesięczną składkę, zazwyczaj trzeba też płacić niewielką kwotę za każdą wizytę, np. 20 USD. I to załatwia nam szeroko rozumianą opiekę medyczną. Natomiast poza największymi graczami rzadko się zdarza by ubezpieczenie pokrywało stomatologa.
A tu ceny są również niepolskie 😃 Plomba około 100 USD, leczenie kanałowe 400 USD, wyrwanie około 300 USD.
Lekarstwa także do tanich nie należą. Akurat te opłaca się kupować w Walmarcie. Co ciekawe, że w tutejszych aptekach Pani Magister jest na specjalne żądanie i leki bez recepty pakujemy do wózka :). Jeżeli chodzi o ceny to przykładowo Bayerowska Aspiryna (oryginalna) kosztuje około 10 USD, Ibuprofen niemarkowy około 3 USD.
Zakładając, że stomatologa odwiedzamy raz do roku a lekarza rodzinnego raz na pół roku oraz, że  mamy ubezpieczenie to zakładam koszt 40 USD na miesiąc na osobę.

Rozrywka
Podstawowy cennik uciech w Dolinie wygląda tak:

  • lunch w tajskim barze (taki nasz chińczyk) 10 USD z napojem
  • kolacja w trochę lepszej restauracji z alko jakieś 50 USD na głowę
  • kino dla jednej osoby bilet + popcorn z colą około 25 USD
  • uber do San Francisco: 100 USD w jedną stronę lub Bart około 10-15 USD w jedną stronę (w Mountain View nie ma barta ale podaję dla przykładu)
  • kluby: około 10 USD za wejście (są i dużo droższe) + około 6 USD za piwko (spotkałem drinki po 15USD) + jakaś przekąska za 5 USD. Liczmy, że jedna osoba wypije 4 piwa, coś przekąsi i zapłaci za wejście – w sumie wychodzi około 40 USD za pobyt w pubie na osobę.

Czas na to co budzi największe emocje – ZAROBKI.
A zatem ile w tej Dolinie możemy zarobić tych prawdziwych zielonych dolarów?

Przewertowałem dużo różnych stron, wypytałem wiele osób, w tym przedsiębiorców, inwestorów i programistów by jak najdokładniej oddać faktyczny stan rzeczy.
Według mojej wiedzy wygląda to następująco:

1/ Junior Software Engineer (1-2 lata doświadczenia, po studiach) w dużej firmie zarobi około 110 tys. USD rocznie. Wygląda bardzo dużo. Ale w przypadku singli podatek wynosi około 37%.
Tak więc zostaje około 5770 USD na miesiąc czystej gotówki do wydania.

2/ Software Engineer (około 5 lat doświadczenia) w dużej firmie zarobi około 140 tys. USD rocznie. W przypadku gdy ma rodzinę to podatek oscyluje w okolicach 33% więc zostanie około 7200 USD na miesiąc.

3/ Senior Engineer (około 10 lat doświadczenia) – 160 tys. USD rocznie.
Po podatku około 8900 USD na miesiąc.

WAŻNE: Engineer to programista, który ma wpływ na architekturę oprogramowania. Programista może też mieć stanowisko Developera, który dostaje bardzo dobrze rozrysowane zadanie do wykonania. Developerzy zarabiają 20-30% mniej i mają mniej benefitów.

Słowo o benefitach.
W większości dużych firm są do dyspozycji restauracje, siłownie, korty tenisowe itp. W sumie można z firmy nie wychodzić. W mniejszych firmach jest dużo gorzej – są powiedzmy snacki, ale już lunch jada się na mieście. Nie ma też oczywiście siłowni i tym podobnej infrastruktury.
W Dolinie bardzo popularne jest wynagradzanie udziałami i opcjami. Udziały są domeną zazwyczaj dużych firm i traktuje się je jako bonus dla najlepszych pracowników. Udziały zazwyczaj dostaje się z tzw. vestingiem tj. fizycznie otrzymuje się je po np. 3 latach i dopiero wtedy można je spieniężyć. Jest to też rodzaj związania pracownika z firmą.
Opcje natomiast to możliwość kupienia akcji / udziałów po okazyjnej cenie, ale jednak kupienia czyli jest to inwestycja, którą programista musi podjąć. W przypadku startupów takie udziały do momentu IPO (wyjścia na giełdę) nie są wiele warte by nie powiedzieć, że są warte 0 USD. Oczywiście każdy liczy, że kiedyś firma się sprzeda, i że te udziały będziemy mogli upłynnić.
W przypadku dużych graczy ma to większy sens bo tam są one warte od razu określoną sumę.

WAŻNE: Kwoty, które zawarłem w kalkulacji uwzględniają benefity.

WAŻNE: do badania wziąłem pod uwagę wyłącznie duże firmy i opieram się na danych ogólnie dostępnych. Znam historię, że developer tuż po studiach w niedużym startupie dostaje 60-70 tys. USD rocznie + udziały, z którymi niewiele może zrobić. Znam też historię, że Polacy na początku by niejako „odrobić wizę, za którą płaci pracodawca” zarabiają mniej niż ich koledzy z zieloną kartą na ręku. Przykre ale prawdziwe. Poza tym na takiej wizie programista nie może zmienić pracy.

Więcej o zarobkach możecie poczytać w poniższych artykułach:

http://www.huffingtonpost.com/entry/silicon-valley-salaries_us_56d61ee6e4b0bf0dab33ce96 (o tym, że młodym najwięcej płaci Facebook, ale później lepiej pracować dla LinkedIn)

http://www.businessinsider.com/highest-paying-companies-silicon-valley-2016-8/#2-google-16 – lista najlepiej płacących firm w Dolinie (sierpień 2016).

Czas na rachunki. Sprawdźmy ile może nam zostać w kieszeni na każdym etapie naszej programistycznej kariery.

Przypadek 1 – Singiel.

Wydatki:

  • Mieszkanie: studio za 2300 USD
  • Wyposażenie: 150 USD
  • Telefon: 60 USD
  • Internet i kablówka: 120 USD
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 90 USD
  • Samochód: 670 USD
  • Paliwo: 50 USD
  • Jedzenie: 600 USD
  • Kosmetyki: 50 USD
  • Shopping: 150 USD
  • Usługi: 15 USD
  • Opieka medyczna: 40 USD
  • Rozrywka. Załóżmy, że w miesiącu wychodzisz 4 razy, w tym 2 razy do restauracji, raz do San Francisco (Uberem ale ze znajomym) na imprezę i raz do kina. Rachunek za miesiąc: 215 USD.

Razem: 4510 USD.
Zarobki: 5770 USD.
W kieszeni zostaje: 5770- 4510 = 1260 USD.

Przypadek 2. Rodzina z jednym dzieckiem w wieku przedszkolnym

Wydatki:

  • Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 2700 USD
  • Wyposażenie: 255 USD
  • Telefon: 110 USD
  • Internet: 120 USD
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 135 USD
  • Samochód: 670 USD
  • Paliwo: 50 USD
  • Jedzenie: 1200 USD
  • Kosmetyki: 150 USD
  • Shopping: 300 USD
  • Usługi: 150 USD
  • Przedszkole: 1300 USD
  • Zabawki: 30 USD
  • Opieka medyczna: 120 USD
  • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść 2 razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD;

Razem wydatki: 7930 USD
Zarobki: 7200 USD
W kieszeni zostaje: 7200 – 7930 = -730USD
To oznacza, że trzeba z czegoś zrezygnować.

WAŻNE: programiści zazwyczaj dostają wizy H-1B. I niestety z tą wizą ich żony nie mogą pracować w USA.

Przypadek 3. Rodzina z dwójką dzieci z czego jedno w wieku przedszkolnym, drugie szkolnym.

Wydatki:

  • Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 3300 USD
  • Wyposażenie: 340 USD
  • Telefon: 110 USD
  • Internet i kablówka: 120 USD
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 180 USD
  • Samochód: 670 USD
  • Paliwo: 50 USD
  • Jedzenie: 1600 USD
  • Kosmetyki: 200 USD
  • Shopping: 400 USD
  • Usługi: 150 USD
  • Przedszkole: 1300 USD
  • Szkoła: 500 USD
  • Zabawki: 60 USD
  • Opieka medyczna: 160 USD
  • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść 2 razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny z założeniem, że niania zgodzi się posiedzieć z dwójką). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD;

Razem wydatki: 9780 USD
Zarobki: 8900 USD
W kieszeni zostaje: 8900 – 9330 = – 880 USD.
W tym przypadku również należy liczyć się z ograniczeniem budżetu.

WAŻNE: programiści zazwyczaj dostają wizy H-1B. I niestety z tą wizą ich żony nie mogą pracować w USA.

Wnioski
Patrząc na powyższe liczby, wnioski nasuwają się same. Silicon Valley nie jest doliną miodem i mlekiem płynąca. Jeżeli jeszcze w przypadku singla można mówić o niezłych możliwościach finansowych, tak już mając rodzinę trzeba naprawdę mocno patrzeć na budżet i liczyć wydatki. Dodajmy do tego, że rzadko kogo stać na własny dom oraz większość dorosłych osób mocno odczuwa koszty edukacji swoich dzieci (średniej klasy uniwersytet to 15-20 tys. USD za semestr).
Żeby żyć dostatnio w Dolinie trzeba naprawdę bardzo dobrze zarabiać lub mieć trochę farta i być zatrudnionym w takim Facebooku ale przed jego wejściem na giełdę. Wtedy faktycznie na otrzymanych/kupionych akcjach można zarobić krocie. To niestety przytrafia się nielicznym, tym którzy potrafią zaryzykować i będą trzymać się swojego wyboru aż do momentu IPO danej firmy.

Co poleciłbym młodym polskim programistom?
Poleciłbym pracę w dobrej, polskiej firmie z perspektywami oraz by pojechał sobie do doliny na wycieczkę lub szkolenie :). Ale jeżeli naprawdę ktoś chce się przekonać jak w tej Dolinie Krzemowej się żyje to niech z Polski szuka pracy w najlepszych firmach (tylko one zagwarantują przeniesienie, wizę i dobry start), niech jedzie na pare lat, dotknie, posmakuje, nacieszy się słońcem i niech wraca do Polski.
Tu także można dobrze zarobić, życie może nie jest prostsze ale na pewno tańsze, a nic nie zastąpi bliskości rodziny i przyjaciół.

Natomiast co innego sugerowałbym przedsiębiorcom rozwijającym biznesy w nowych technologiach. Oni powinni tu być :), ale to temat na całkowicie inny artykuł…

ps. podziękowania dla Wojtka Koszka za dużo cennych informacji, rad i swoich przemyśleń. 

80 komentarzy

  1. pracowalem pare lat w dolinie i moge potwierdzic wiekszosc artykulu.

    Do jedzenia bym sie nie przyczepial — przeciez tu mozna zjesc jedzenie z najdalszych zakatkow swiata – jest swietne

    Do otylosci tez nie. Nie wiem skad ten watek w Twoim artykule? Przeciez Kalifornia to osrodek mody fit i pieknego wygladu. W reszcie stanow racja, ale tu — prawie nie ma otylych.

    Benefity – Zwykle pracodawca pokrywa zdrowie. Natomiast nie pokrywa emerytury (tylko wyrownuje). Jesli chcemy na zawsze zostac w stanach byc moze warto wy-„maxowac” 401k, dopoki banka trwa i pracodawcy wyrownuja do 3-6%. To dodatkowe $1500 jesli limity sie nie zmienily.

    Jako przyjezdny nie pchalbym sie w zadne kredyty czy leasingi. Uzywany samochod i mieszkanie na wynajem w dobrej dzielnicy.

    1. Dzięki za informacje o emeryturze.
      Co do otyłości to podałem jako argument by jeść zdrowo. Wszyscy powtarzają, że California jest fit (ja byłem tylko tu, na Florydzie i w Newadzie), ale odsetek osób otyłych jest duży.

      1. np, jesli sie na to zdecydujesz to sprawdzaj koszty funduszy (wałek jak w PL). Vanguard – cos do poczytania i porownania. Odkladanie na emeryture sensownie roluje opodatkowanie.

    2. Z ciekawości czemu byś się nie pchał w kredyt czy leasing na samochód?
      Rozważam wyjazd do Karoliny Północnej i planowałem wziąć samochód w leasing czy kredyt.

      1. Nie wiem dlaczego m tak pisze o kredytach/leasingach. Ja przenioslem sie do USA 2 lata temu i mam zupelnie inne odczucia. Osobiscie polecalbym wrecz kupienie nowego samaochodu na raty lub wziecie w leasing, ktory w USA dziala zupelnie inaczej niz w Polsce.
        Z samochodu w stanach korzysta sie bardzo duzo i jesli stac cie to lepiej kupic nowy i sie nim nie martwic. Szczegolnie ze przy pensji jaka sie otrzymuje to na prawde nieduzy wydatek. Ja za swoj Ford Focus placilem $250 miesiecznie raty kredytu (nadplacalem i splacilem go po roku – jak tak sie robi to oczywiscie umazane sa odsetki).

        1. Dopiero teraz zauwazylem pytnie. Dlaczego bym się nie pchał w kredyt?

          Kilka przyczyn:
          1. to poradnik dla początkujących. Jak sam artykul niesie w tresci, wiele rzeczy moze zaskoczyc i mozemy byc na minusie, a kredyt/leasing troche zamraża nasze opcje powrotu, zmiany kraju, zawsze więcej formalności.

          Z takich ciekawostek, to myślałem, że wystarczy mi kolo $5000, na rozkręcenie się, depozyty, telefony i będzie OK. Ostatecznie wydałem $25000 (75000PLN wtedy).

          2. Samochody uzywane w Californii są w dobrym stanie, bo nie ma zimy.
          Ich naprawy, poza markami premium ($150/1h+części) są dość tanie.
          Więc za 5000-10000 możemy mieć coś rozsądnego, sprzedać za tyle samo w każdej chwili na craigsliście. W Californii ciężej kupić bubla, bo jakbym się nim rozbił z winy zatajenia usterki przez sprzedającego, to by popłynął w sądzie.

          Jako nowi nie mamy doświadczenia przy negocjacji kupna nowego samochodu i formalności. Zawsze pare tysięcy w plecy.

          Ostatecznie, przyznam wam jednak racje, że to nie takie straszne. Zależy na ile się jedzie, jaki spadek wartości nam odpowiada… Ja byłem tam 4 czy 5 lat, myślałem, że będe mniej, więc bym musiał w całości zapłącić za początkowy spadek wartości samochodu

  2. Hej 🙂 Gratulacje za szczegółowość. Uważam jednak, że z jedzeniem nie jest tak zle, my dla 2 dorosłych wydajemy $70-100 na tydzień plus 1-2 lunche na mieście dla rozrywki. Z dziećmi to może $150-200 na tydzień, ale $600 to już rozpusta 😉

    No i oczywiście że kolorowo nie jest głównie przez mieszkania, ale gdybyś porównał te same zmienne w Warszawie, z jedną osobą pracującą, to założę się, że wyjdzie o niebo gorzej 🙂

    Ja tam jestem zdania że nawet w tak drogim (mieszkaniowo) miejscu jak w Dolinie jest 3 razy taniej niż w Wawie, o czym pisałam u siebie na blogu. Po przeliczeniu raty za (ten sam) samochód, paliwa, jedzenia i wydatków na ubrania oraz wyposażenie domu, kwoty wystrzeliwują.

    Pamiętajmy, że tutaj rzeczywiście na H1B druga osoba nie może pracować i z tym trzeba się liczyć, albo są też inne wizy i gdy dwójka pracuje w korpo jest już naprawdę nieźle.

    1. Znam dobrze Sylwia Twój artykuł. Bardzo mi się podobał jak tu przyjeżdżaliśmy, ale nie uważam, że jest 3 razy taniej :). Jak pokazałem singlom żyje się nieźle. A jak jeszcze dwójka pracuje to faktycznie na wiele sobie można pozwolić. Co do zakupów – coś musiałem przyjąć. Robiłem research po kilku osobach, patrzyłem też na swoje wydatki.
      Wyciągałem średnią. Zawsze można taniej, zawsze więcej. I pewnie na każdej pozycji tak można. Coś musiałem założyć by zrobić rachunki.

      1. Jasne, nie jest to proste przy tego typu artykłach, wiem coś o tym 🙂 Dlatego brawo za dobrą robotę spisania wszystkiego.
        Moje porównanie dotyczy rzeczywiście innej sytuacji, tj. takiej, gdy obie osoby w Dolinie pracują w tych samych rolach, co w Polsce.

  3. a ja tylko taką jedną rzecz stricte techniczną powiem. Właściwie taki hint dla Twojego bloga.
    Jak masz linki do zewnętrznych stron internetowych to ustaw sobie otwieranie ich w nowej karcie. Bo tak to użytkownik ‚ucieka’ z Twojej strony i spora szansa że do niej nie wróci 🙂

  4. Mieszkamy w Los Gatos ponad rok i jak na początku byłam załamana jedzeniem tak teraz w sumie nie mam się do czego przyczepić.
    Otyłych ludzi widuję bardzo rzadko, ludzie których tu spotykam są raczej fit i eco.
    Ceny mieszkań/domów to istne szaleństwo. I nawet jak znajdziesz dom za 4000$ to najczęściej standard wykończenia jest fatalny. Wykładziny, blaty z kafelków czy sprzęt kuchenny z poprzedniego stulecia to standard.
    Nam się udało znaleźć 2bd/2bth apartament za 2500$ i mimo że w Pl w życiu bym w takim nie zamieszkała tu nie narzekam.
    Warto też dodać, że jeśli jesteś tu z rodziną warto wybrać okolicę gdzie szkoły są na przyzwoitym poziomie.
    Z samochodami nie pchaliśmy się w kredyty tylko kupiliśmy w miare nowe ale używane za gotówkę.

  5. Wszystko ok tylko zarobki sa dwa razy większe jak jesteś ogarniety. Moja oferta to ok 240k dolarów za pierwszy rok pracy po studiach.

    PS. Wyczuwam bol dupki.

    1. Gratuluję. Z tego co mi wiadomo nie wystarczy być ogarniętym….by zarabiać powyżej 200k. Trzeba mieć naprawdę wyjątkową wiedzę albo mieć stanowisko menadżerskie.
      Specjalnie podałem linki do zewnętrznych źródeł by każdy mógł sobie sprawdzić.

      Co do bólu dupki :). Sprawdzałem, nie boli :). Ja nie jestem programistą i akurat jestem w nieco uprzywilejowanej sytuacji choć nie powiem, że jest łatwo.

  6. Hej, dobry artykul. Wszystko sie z grubsza zgadza z takim wyjatkiem, ze ludzie, ktorzy zarobilia kupe forsy na opcjach nic nie ryzykowali. Wystarczy zaczac prace w odpowiednim miejscu i czasie. Cena wykupienia akcji jest gwarantowana w kontrakcie, a sprzedac je mozna tego samego dnia i zainkasowac roznice. Cala masa ludzi tutaj wlasnie tak sobie kupila domy i przez nich jest tak drogo.

    1. No moim zdaniem musisz zaryzykować: albo idziesz do dużej firmy z niezłymi zarobkami albo wybierasz startup i czekasz na IPO. Znam ludzi, którzy nieźle się cashowali z Google czy Facebook. To prawda, ale to są jednostki …

  7. Ale to wystarczy dobrze zarabiać?

    ps. historia z rachunkiem za ostry dyzur niczym Kuzniara z wozkiem z wallmartu: cebulowa 😀

    1. 🙂 Niezłe porównanie. Rozumiem, że dla Ciebie wywalenie 9 tyś USD nie jest problemem. Gratuluję. Dla mnie jest to suma bardzo duża. Oczywiście ubezpieczenie z Polski zwraca Ci ale musisz czekać pare tygodni. Pare tygodni bez 9 tyś USD … hmm. Ja wolę cebulowo w takim razie.

  8. Deweloperzy w PL maja niestety lepiej pod względem finansów. W Wawie z kilkoma latami doświadczenia ciężko coś znaleźć poniżej 10-12k na rękę, lepsi, architekci 15-18k. Jeśli teraz policzysz 2k kredyt, 1k opłaty, SREDNIO 100-150zl dziennie na wydatki typu jedzenie, paliwo, impreza, to gdzie zostanie Ci więcej pieniędzy? Możesz nawet dorzucić prywatne przedszkole… Nie mówię o pracującej żonie, wtedy to już rozpusta. Kto siedzi w IT w Polsce, nie ma złego życia…

    1. „W Wawie z kilkoma latami doświadczenia ciężko coś znaleźć poniżej 10-12k na rękę”… Chyba trochę fantazja Cię poniosła. Normalnie, jakbym czytał wycinek z Wykopu. Z mojego rozpoznania wynika, że średnia w Warszawie to ok 8 tyś na rękę. Do 12stu sporo brakuje.

      1. Slabe ‚rozpoznanie’. Przepracowalem w Wawie ponad 10 lat. 8k może 4 lata temu. Zależy też od branży. Jak chcesz klepac bzdety w php, to tyle właśnie dostaniesz. Ucz się Javy, Ce kratki albo np. COBOLA i zmien branze z pisania sklepow internetowych dla Pana Janusza na bankowosc. . .

      2. Ta, bo kolega zapomniał dodać, że to 12 na rękę to na B2B bez urlopów, L4 i bez odkładania ZUS-owej różnicy na własną rękę. Sam jestem na B2B, żeby nie było.

        1. Nie prawda. Programista .Net, korpo w Warszawie, 4 lata doświadczenia – 11 000 zł czystego zysku (po odliczeniu ZUS i podatków), a do tego płatny urlop, prywatna opieka medyczna, multisport, szkolenia i parę innych benefitów. Trzeba tylko być dobrym i znać swoją wartość.

          1. Heh, no własnie. Czyli o odłożeniu ZUS-owej różnicy (która normalnie szła by na emeryturę – ok. 2000 złotych od strony pracownika i pracodawcy) na własną rękę zapomniałeś, więc nie możesz mówić 10-12 na rękę.

  9. W PL, szczególnie w Warszawie ludzie w IT niestety finansowo są w lepszej sytuacji. Dev z kilkuletnim stażem dostaje 10-12k na rękę. Architekci wyciągają 15-18k. Kredyt na mieszkanie 2k, opłaty 1k. Do tego wydatki na jedzenie, transport itd SREDNIO 100-150zl dziennie. Ile Ci zostaje? Do tego możesz jeszcze dorzucić prywatne przedszkole, a jeśli jeszcze żona pracuje, to już rozpusta…

  10. Największym wydatkiem jest mieszkanie, ale w East Bay, zwłaszcza za tunelem, to można istotnie taniej. 2bd (salon + dwie sypialnie + kuchnia + łazienka) to circa $2000-$2500. Za $3300 to duży dom.

    Wyjścia do restauracji/klubów kilka razy w miesiącu, jak się ma dwójkę dzieci, to mrzonka. Nie ze wzlędu na kasę, tylko ze względu na dzieci.

    „średniej klasy uniwersytet to 15-20 tys. USD za semestr” — UC Berkley nie jest średniej klasy, jest wśród najlepszych uniwersytetów na świecie. Koszt studiowania tam dla kogoś, kto mieszka w Kalifornii co najmniej rok, to $13 tys. za rok. Dla porównania w Polsce w ogóle nie ma możliwości studiowania na dobry ani nawet średniej renomy uniwersytecie, UW i UJ w światowych rankingach są w połowie trzeciej setki. Ja mogę uważać, że MIMUW mnie doskonale przygotował, ale dla rekrutera magisterka z MIMUWu znaczy tyle samo co magisterka z jakiegoś stanowego uniwersytetu Ohio czy coś takiego.

    $1600 na jedzenie dla rodziny 2+2 to spora przesada. Whole Foods jest drogiej, ale żeby jeść zdrowo nie trzeba być hipsterem, który przepłaca trzykrotnie. I nie jest tak, że są dwa ekstrema, tylko Whole Foods i Walmart. Są sklepy przyzwoitej jakości takie jak Safeway, Lucky czy Costo, które też mają zdrową żywność.

    Z drugiej strony spory koszt, który pominąłeś to ubezpieczenie samochodu ($300-$400 / m).

    Co do kredytów na meble, samochód, to są to koszta na start, a nie na stałe. W dodatku wiele firm oferuje niezłe premie na start (sign-up bonus), najsłabiej 5 kafli, najlepiej ZTCW w FB — 50 kafli.

    Ogólnie rzecz biorąc to masz sporo racji, ale tylko jeśli „opłaca się” jest na zasadzie, że „będę jako gastarbeiter przez 2 lata, dorobię się i wrócę do Polski”.

    1. Mieszkam we Fremont:
      http://www.sheaapartments.com/apartments/creekside-village/

      Płacimy 2638 USD i to po zniżce … szukaliśmy długo i w rozsądnej cenie, przy dobrej szkole, tak by dało się mieszkać – to jedna z tańszych ofert.
      Wyposażenie musiałem jakoś ująć. Nie chciałem pisać 2000-3000 USD jednorazowo, podobnie jak z samochodem.

      Co do jedzenia to kurde zdania są naprawdę podzielone. Dużo rozmawiałem z innymi. Niektórzy twierdzili, że za dwie dorosłe osoby są w stanie się wyrobić za 500 USD, inni mówili, że 2+2 to około 2 000 USD. My kupujemy w Whole Foods, Trader’s Joe, Sprouts, czasem Safeway, mięso w meksykańskim sklepie. Czasem coś w Kalince w San Jose. I 1600 USD to jest tak powiedzmy na styk. Ale z jedzeniem nie wpasuje się z wyliczeniami w każdą sytuację. Jedni jedzą więcej, drudzy mniej. Jedni mięso, które tu jest piekielnie drogie, inni kupują mrożoną pizze, która jest znacznie tańsza. Musiałem coś założyć do wyliczeń.

      Ubezpieczenie wliczyłem w samochód, ale nie brałem pod uwagę żadnych wyjść z dziećmi, żadnego NHL czy NBA, nic poza bardzo typowymi wydatkami. Pokazałem też ile może kosztować wyprawa bez dzieci na imprezę. Oczywiście można z tego zrezygnować. Ale chciałem to pokazać.

      Dzięki za komentarz.

      1. Na przykład w Walnut Creek są doskonałe szkoły (kilka ma 10/10 w GreatSchools.org). Ale fakt, jak się pracuje w Mountain View, to trochę daleko. Ja pracuję w SF, więc 30 minut BART-em.

        Mięso swoją drogą nie uważam żeby było specjalnie drogie. Wołowina Angus za $5-$15/lbs w zależności od tego jaka część. W Europie musiałem za znacznie gorszą wołowinę płacić €15-€50/kg. Wieprzowina to w ogóle tania jak barszcz.

        Co do jakości Costo to można się oczywiście spierać, ale moim zdaniem jest niezła. Ceny wyglądają tak samo jak w Whole Foods, tylko za tę samą kasę dostajesz kilka razy więcej produktu (często tej samej marki). Dajmy na to cheddar marki Tillamook — tyle samo zapłacisz za pół funta w Whole Foods, co za 2½ funta w Costco. Co oczywiście dla singli/DINKsów opcją nie jest, dla dużych rodzin to jest opcja.

        1. Piszesz o wołowinie na steaka, ale pierś z kurczaka czy mięso mielone za 5-10 USD / lb to już trochę więcej niż w Polsce :). Parówki z kurczaka (ok 10 sztuk) za 5.99 USD. Podobnie wędlina. Co do Costco to właśnie rozpoczęliśmy research :).

          1. >pierś z kurczaka za $5-$10/lb
            o stary, w Seattle za funt ładnie okrojonej piersi z kurczaka zapłacisz $4, za funt takiej jak w Polsce $3, a jak kupujesz jakieś value packi po 2 kilo, to czasem nawet za $2 się znajdzie. nie wierzę by w Kalifornii kosztowało to więcej niż $5, chyba tylko w Whole Foods

            generalnie dolina krzemowa posysa, tylko Seattle, polecam & pozdrawiam

  11. dodam jeszcze, że Google płaci znacznie więcej, niż liczby podane w artykule. Software Engineer II w Google (czyli pozycja, na jaką Google przyjmuje ludzi zaraz po studiach, znane również jako T3) to minimum $180k rocznie, jeżeli wliczyć akcje i annual bonus, zwykle coś w granicach $200k, w porywach do $220k. każdy awans podnosi roczne total compensation o jakieś $20-60k.

    także, jeżeli zakładasz pracę w dużej firmie takiej jak Google (tak jak w artykule), to warto podać takie liczby, jakie Google faktycznie oferuje. fakt, base salary w Google mniej lub bardziej odpowiada temu, co podajesz w artykule, ale akcje + bonus to naprawdę bardzo istotna część wynagrodzenia.

    1. JP, ja chętnie pooglądam payrolle. Rozmawiałem z kilkoma osobami i niestety nikt mi nie potwierdził by zarabiał 200k po studiach. Znamy osobę, która jest ekspertem w swej dziedzinie, z wieloletnim stażem i zarabia około 250k USD wiec coś mi tu nie gra. Ale i tak zobacz w linkach, które podaje jaki jest rozrzut. Google płaci bardzo dobrze ale już HP nie. By przedstawić rozsądne liczny musiałem uśredniać. Dolina to nie tylko Google i Facebook, ale tysiące innych firm. Jak nie powiedzie Ci się w Google to możesz trafić do startupu gdzie dostaniesz 100k bez bonusów.
      Chciałem sprawiedliwie pokazać warunki jakie panują w Dolinie .

  12. Zastanawiam sie jak lapiecie stanowiska np menadzerskie z h1b – jest spore cisnienie, mam wrazenie ze rekruterzy hinduscy odstrzeliwuja europejczykow 🙂 szukam pracy jako senior TPM, TPM

  13. >WAŻNE: programiści zazwyczaj dostają wizy H-1B. I niestety z tą wizą ich żony nie mogą pracować w USA.

    Wow. Czyli rozumiem, że artykuł dotyczy tylko mężczyzn??

  14. Rozumiem że jak spotkałeś kobietę w Dolinie Krzemowej to zaliczyles ja do kategorii „zona”, bo kobieta przecież nie może programować? Odnoszę się tutaj do początku Twojego artykułu, w którym mówisz o młodzieńcach i zonaty programistach.

    1. Haniu, naprawdę nie chciałem nikogo urazić. W sumie to w takim momencie nie wiem co napisać. Nie czuję się winny bo zwyczajnie zastosowałem uogólnienie. Pewnie 9/10 programistów to mężczyżni, tak jak policjanci czy strażacy.Tak jak się piszę Amerykanie anie Amerykanie i Amerykanki czy Ludzie Ameryki – by było szybciej. Osobiście bardzo doceniam i dopinguję kobietom za klawiaturą. Mam nadzieję, że nie ma żadnej urazy między nami 🙂

  15. $100 za Ubera do San Francisco to tylko jak jest surge.

    Podobnie jest z cenami wynajmu podanymi w artykule. Dało się wynająć studio w MTV za $1400? Dało.

    1. Ms, hmm. Sprawdziłem teraz Ubera i faktycznie około 30 USD z MV do SF. Jechałem kilka razy na lotnisko z Fremont – za każdym razem około 100 USD było. Może faktycznie w godzinach szczytu. Ale podejrzewam, że w piątek / sobotę będzie więcej niż te 30 USD. Ale przyznaję, masz racje. Co

      Co do studia za 1400 USD. Ja mieszkam we Fremont i jak już pisałem – płacę ok. 2700 za 2bd, ceny w Mountain View sprawdzałem na trulio i zillow i mam wrażenie, że przyjąłem niższą wartość z okolicy średniej. Pytanie też kiedy wynajmowałeś bo jak ze 2,3 lata temu to pewnie się dało. Poza tym ludzie wynajmują pokoje dzielone i też jest taniej. Ale moim celem nie było pokazanie skrajności tylko średnią.

      Powtarzam się, ale nie jestem (i pewnie nikt nie jest) w stanie podać wartości, które będą pasowały wszystkim. Musiałem uśredniać, zaokrąglać i zwyczajnie coś zakładać (jak w przypadku kosmetyków czy jedzenia). Oczywiście, że mogę napisać, że ktoś je bułkę i banana przez 21 dni i też przeżyje. Ale chyba nie o to chodzi.
      Tak czy siak dziękuję za Ubera (sprawdzę w weekend i ewentualnie poprawię jak będzie rozjad taki jak jest). Chciałbym by ten artykuł by naprawdę maksymalnie zbliżony do rzeczywistości i by służył innym.

      1. Co do inflacji, to zanim trafiłem na studio za $1400, byłem już zdesperowany gotów wynająć inne w tej samej dzielnicy, też studio, za $1525, w kompleksie apartamentów, gdzie obecnie czynsze za studio są podane na stronie $1,795 – $1,995. Przy czym to było na wiosnę, a mam wrażenie, że „surge” na rynku kawalerek może być sezonowy, jeśli faktycznie jest tak, że studenci i wizy H1B przybywają gremialnie jesienią.

        Z dzielnicami jest ten myk, że, jak słyszałem, szkolnictwo jest zrejonizowane i czynsze się potrafią sporo wahać w zależności od reputacji lokalnej szkoły.

  16. Patryk – swietny artykul! Gratulacje. Wszystkim nie dogodzisz i zawsze znajda sie tacy, ktorym sie udalo lepiej lub niestety gorzej. Pokazuje obraz rzeczywistosc vs wyobrazenia/opowiesci. Czasami czlowiek sam nie jest w stanie wyobrazic sobie wszystkich kosztow a Ty nakresliles przynajmniej jakis wspolny dla wiekszosci zbior co pozwala ‚szerzej’ spojrzec na czasem by sie wydawalo ‚cudowna’ propozycje. Sam bylem kiedys w USA na kontrakcie (programista), co prawda niecaly rok i w okolicach NY ale drastycznie zmienilem zdanie, ktore mialem wyrobione na podstawie ‚opowiesci’ o Stanach – na minus oczywiscie. Fajne doswiadczenie ale chcialem i z przyjemnoscia wrocilem do Polski.

    1. Nawet jak żona nie pracuje to pewnie przyda się jej nieco wolnego :). Poza tym dzieci w przedszkolu najszybciej naucza się angielskiego.

      1. W Warszawie raczej nie. Sam miałem napisać, że ceny bardzo podobne do warszawskich (tylko inna waluta). Niektóre pozycje różnią się na plus dla USA, ale wystarczy wziąć pod uwagę pyszne i zdrowe polskie jedzenie oraz bliskość rodziny i faktycznie wyjazd do Stanów przestaje się opłacać dla rodziny. Zgadzam się, że doświadczony singiel jedzący byle co może tam sporo odłożyć – zarówno kasy jak i tłuszczu w oponce. Natomiast opcja dla przedsiębiorcy wydaje się bardziej ciekawa i chętnie o tym przeczytam kolejnego posta. Pozdrawiam i dzięki za dobry i wyczerpujący temat artykuł.

  17. Zawsze myślałem, że w życiu chodzi o rozwój własny, a kasa to jedynie środek do celu. Ale przyznasz, że horyzonty po roku poza krajem ojczystym masz trochę szersze? 🙂

    1. Jasne, że szersze. Napiszę za jakiś czas dlaczego warto trochę pomieszkać w Dolinie. Chciałem jednak zwrócić uwagę, że nie jest to dolina mlekiem i miodem płynąca, że tu pieniądze nie rosną na drzewach, i że 150 000 USD robi wrażenie tylko bez porównania z kosztami :).

  18. @Patryk
    No to czekam na plusy Krzemowej – nie zapomnij o ilości godzin słonecznych w roku – dla mnie osobiście to jeden z kluczowych czynników przy podejmowaniu decyzji.
    Pierwsze 5 lat poza krajem ojczystym – to mordęga – ciągłe porównania, krytyka, dające w kość różnice kulturowe.

  19. To prawda że zaraz po przyjeździe nie można sobie pozwolić na rozrzutność, ale zawsze tak jest na starcie. Po kilku latach sporo można zaoszczędzić, dostać zieloną kartę lub obywatelstwo i małżonek będzie mógł pójść do pracy. Dzieci pójdą do szkoły, meble i samochód będą kupione, itd itp – i jest dużo łatwiej. Nawet dom da się kupić – nam się udało bez wygrania startupowej loterii.

    „drogie Panie z Polski! Te z Was, które myślą, że mają nadwagę, przyjedźcie do USA chociaż na tydzień” <- a Panowie z Polski się nadwagą nie przejmują ? 😉

  20. Bardzo fajny artykuł.
    Z niecierpliwością czekam na artykuł o wprowadzaniu biznesu na rynek amerykański.

  21. „Co poleciłbym młodym polskim programistom?
    Poleciłbym pracę w dobrej, polskiej firmie z perspektywami…”
    hahahahahaha 🙂 polszajska dobra firma z perspektywami… kolo, polszajskie firmy istnieją dla zagranicznych klientów, zagraniczny klient powie tej: „polskiej firmie z perspektywami” wypierdalaj no te jej „perspektywy” zakończa sie tej samej minuty co zostało wypowiedziane te magiczne słowo.
    USA to nie tylko silicon valley, tam istnieje masa firm gdzie mozna zarobić podobne pieniądze i mniej wydawać niż w SV, tak, że, jebać te mondrosci

  22. Klasyczny przykład „trawy bardziej zielonej po drugiej stronie płotu”. Większość komentujących wie, że tam na pewno jest większa kasa, lepsze warunki do życia, samochody rosną na drzewach i jest genialnie. Wszyscy chcą tam być.

    Większość komentujących ma gotowe przykłady, że nie 600USD, ale 150USD, że mieszkanie nie za 2700, ale 1500 lub „po co niania/przedszkole, skoro żona nie pracuje”. „A filety z kurczaka to kupisz taniej w…” No fajnie. Autor napisał ze swojej perspektywy, co więcej zrobił wywiad i wie jak wygląda to z perspektywy innych.

    Patrząc na polski rynek choćby w Warszawie – da się zarabiać dużo lub mało – zależnie od tego, gdzie startujemy i wszyscy nie będą zarabiać 20k (w Warszawie), bo to się zwyczajnie nie składa. Są osoby mające 20k, 15k, 12k, ale i takie, które mają 8k. Nie, wszyscy nie zmienią pracy i wszyscy nie będą zarabiać 20k.

    Podobnie tam lub gdziekolwiek indziej. I dodatkowa kasa, która może zostać, choć nie musi, jest premią za pracę tam, a nie tu. Inaczej wygląda to z perspektywy singla – można startować szybko, zmieniać szybko miejsce zamieszkania, a inaczej gdy ma się choćby tylko drugą połówkę (różowego paska) lub jeszcze dziecko/dzieci.

    Jeżeli kogoś dusi nadwiślańska pogoda, słońce jest priorytetem – no cóż – nie ma wyjścia – musi. Jeżeli potrafi odnaleźć się w różnych warunkach to odnajdzie się i za kołem podbiegunowym w Norwegii – kwestia priorytetów, wyborów, szukania szczęścia w życiu – wiem, bardzo ogólne, ale widząc z czego ludzie są zadowoleni/niezadowoleni – tak to wygląda. Znam ludzi zarabiających blisko 20k na rękę w Warszawie, nieszczęśliwych, znudzonych oraz ludzi z 6k na rękę (mających rodziny), którzy są szczęśliwi.

    A dlaczego tylko dwa razy w tygodniu w restauracji? Znam osoby, które nie wyobrażają sobie zjedzenia czegoś w domu i codziennie są w innej, drogiej restauracji (i ciągle narzekają), a są i tacy, blisko 20k, którzy są szczęśliwi w domu – razem z żoną coś pichcą (żona pracuje, też dobrze zarabia) i restauracje odwiedzają sporadycznie – są skupieni na domu i dzieciach, by dobrze wystartowały.

    Tak, trafiłem przez wykop.

    1. I jeszcze uzupełnię sam siebie (jeżeli właściciel bloga ma możliwość – może scalić). Część z komentarzy mówiących, że tam jest ZDECYDOWANIE lepiej wynika z tłumaczenia własnego wyboru. Ok. Można go tłumaczyć w ten sposób. Ktoś podjął decyzję – jest lepiej lub gorzej, ale zawsze będzie to przedstawiane jako lepiej.

      W filmie Szczęśliwego Nowego Jorku Polacy tam mieszkający zawsze wskazują, jak tam jest dobrze. Zawsze. Nie, nie mówię, że jest źle. Obraz trawnika za płotem jest zawsze pozytywny. Zawsze jest lepiej, nigdy gorzej. Wszystko jest lepsze.

      Patrząc na ludzi w różnych częściach Świata widzę, że są różnice, ludzie są podobni i czym innym można się zachwycać w różnych częściach globu. Komuś przeszkadza brak atrakcji dookoła Doliny, a ktoś inny będzie zachwycony bliskością wzgórz, po których można pochodzić.

      Odkładanie co miesiąc 1,5k USD jest fajne przez pierwsze miesiące, później można coś większego kupić, później coś jeszcze większego, ale jeżeli zanim nie zaczęło się zarabiać +1,5kUSD i nie czuło się szczęścia to dodatkowa kasa jest na krótką metę szczęściem.

      W filmie „W pogoni za szczęściem” bohater jest szczęśliwy. Przez chwilę, kiedy to szczęście odnajduje. Później ma stabilizację. Zakładam, że większość komentujących nie ma problemu z przeżyciem do pierwszego, walka toczy się o „górkę pieniędzy na koncie”, która zostaje co miesiąc. Jeżeli faceci marzą o wyjeździe – pytanie – co powie na to żona/kobieta/dziewczyna. Czy też odnajdzie się tam, za wielką kałużą? Czy będzie tam szczęśliwa?

      Osobom samotnym – jest prościej w kwestii przeprowadzki.

  23. Sam nie wiem jak to napisać, bo ogólnie zgadzam się, że nie warto wyprowadzać się do bay area jeśli cały plan to praca w tej samej firmie na h1b. Zwłaszcza z rodziną, gdzie druga połowa nie ma prawa do pracy. W Polsce napewno lepiej to wyjdzie, można te $120-150k zarobić pracując zdalnie i latać do USA raz w roku na kilka tygodni. Ja tak robię i finansowo jest naprawdę fajnie, w dodatku nie trzeba wcale mieszkać w drogiej Warszawie.

    Twoje wyliczenia i opis są trochę naciągane, bo spokojnie można mieszkać w San Jose, gdzie 2bed znajdziesz za $2-2,5k. Znam takich co mieszkają obok Apple i płacą $2,5k za 2 bed. Życie nocne nie istnieje, ale dla rodziny 30+ latków takie Palo Alto to raj na ziemi jeśli chodzi o wyjście wieczorem, więc do San Francisco nie trzeba jeździć. Restauracje na Castro w MTV i University w Palo Alto są na naprawdę wysokim poziomie. W Polsce widzę znacznie więcej otyłych ludzi, za to tam jak już jakiegoś spotkasz to jest chorobliwie otyły i waży 150-200kg. Śniadanie i lunch są zwykle zapewnione w pracy, więc jedzenie też nie wyjdzie jakoś strasznie drogo. Da się żyć w dolinie na naprawdę niezłym poziomie będąc tam we 2-kę, nawet jeśli tylko jedna osoba pracuje. Tyle, że musisz pracować jako senior i zarabiać ok $200k, co wcale nie jest jakoś specjalnie trudne.

    Najbardziej mi się nie podoba w tym artykule pominięcie najważniejszej rzeczy w dolinie, „networkingu”. Jeśli ja zdecyduję się na przeprowadzkę to będzie chodziło o coś więcej. Wielu znajomych z pracy to bardzo bogaci ludzie. Silicon valley to środowisko dosyć zamknięte, jeśli jest możliwość zatrudnienia znajomego z poprzedniej pracy to tak właśnie się stanie, bo po co szukać kogoś nowego, skoro ten jest już sprawdzony? Więc wciągają się nawzajem w coraz to nowsze projekty, gdzie jako pierwsi pracownicy dostają sporo udziałów za grosze. Piszesz, że udziały są nic nie warte, a ludzie, którzy na tym jakoś wyszli to jedynie pracownicy google i facebook. Znam takich co zarobili miliony na Box, Salesforce i innych, mniejszych startupach. Sam mam udziały, które myślę, że będą warte ok $500k-1M przy wysokości wykupu $50k.

  24. Bardzo fajny artykuł, dla mnie najlepszą opcją było by pojechać sobie na jakieś 3 miesiące aby zobaczyć wszystko na żywo i potem wrócić do PL pracująć zdalnie (za takie same pieniądze 🙂

  25. Strasznie naciągane te wyliczenia są. Autor wykonał je dla pensji od $110 do $160k rocznie i ledwo mu się budżety spinają lub w ogóle wychodzą ujemne. Średnia pensja dla SF to $62k. Jeśli ledwo co można się tam utrzymać za $110k, to ludzie zarabiający te $62k to chyba po śmietnikach jedzenia szukają. Gorzej niż na Białorusi.

    Nie wchodząc w zbędne szczegóły to prawdopodobnie oprócz naciągania cen i wyliczeń autor nie potrafi za dobrze wybrać/znaleźć dobrych ofert. Dwa proste przykłady:

    1. Telefon – wg. autora najtanszy to MetroPCS za ktore płaci $110 miesięcznie. To nie prawda ja za dwa telefony płacę $52 miesięcznie i mam w tym oprócz nielimitowanych rozmów i SMS w kraju to i nielimitowane rozmowy/sms np. do Polski (z czego dużo korzystam). Do tego nielimitowany internet (którego prędkość oczywiście spada po przekroczeniu 1GB).

    2. Samochód – tutaj może potrzebne są też umiejętności negocjacyjne z dealerem ale jest możłiwość otrzymania APR nawet 0%. Za swój samochód (Ford Focus) płaciłem $252 miesęcznie (wziąłem kredyt na 5 lat). W tej kwocie dostałem dodatkową gawarancje/ubezpieczenie na 5 lat oraz wymiany oleju/rotacje kół. Do tego za ubezpieczenie (OC) płacę, w przeliczeniu ok $80 miesięcznie. Dlatego że wykonałem przelew za całe pół roku mam taniej.

    Nie chcę wchodzić w pozostałe wyliczenia ale można wnioskować że są podobnej jakości.

    1. Andrzej, jeżeli chcesz wchodzić w polemikę to przedstaw się proszę i napisz trochę o swojej sytuacji. Podważyłeś dwa punkty:
      1/ Telefon i 2/Samochód.

      W przypadku telefonu napisałem wprost, że MetroPCS jest najtańszy jak nie masz SSN a chcesz mieć nielimitowane rozmowy plus Internet. Oczywiście, że jak masz SSN to możesz podpisać kontrakt i mieć taniej. Ale przyznaj, że 25 USD nie robi w moich wyliczeniach większej różnicy.

      Jeżeli chodzi o samochód to korzystałem z kalkulatorów online. No muszę z czegoś skorzystać. Są to założenia. Jedna osoba chce mieć droższy samochód, inna tańszy. Jedna weźmie leasing na 5 lat, druga kredyt na 3. I zauważ, że ja wziąłem na 3 lata, więc od razu rata jest droższa.

      Starałem się być bardzo rzetelny we wszystkich wyliczeniach. Przyczepiłeś się do dwóch pozycji z 13, w dodatku bezzasadnie i piszesz, że moje „wyliczenia są naciągane”.

      Jeżeli masz czas i ochotę to przedstaw się i pokaże swoje wydatki. Dokładnie co i jak: gdzie mieszkasz (w którym mieście i czy w centrum czy nie), w jakim mieszkaniu, jakie płacisz rachunki, czy masz rodzinę, ile wydajesz itd. Cały domowy budżet z informacją ile Ci zostaje na miesiąc.

      Moją ideą nie było odstraszanie ale rzetelne pokazanie ile kosztuje życie w Dolinie Krzemowej. Rozmawiałem z wieloma osobami i niestety poza singlami pracującymi dla największych firm, trzeba się napocić by cokolwiek odłożyć. Jeżeli masz inne wnioski podziel się nimi. Może są okoliczności, w których żyje się lepiej w Dolinie, a o których ja nie wiem (mieszkam tu od niecałego roku, więc pewnie jeszcze nie wszystko poznałem).

      Pozdrawiam

      1. Na początku odniosłem wrażenie, że mieszkasz i pracujesz w SF Bay Area (lub gdzieś w dolinie krzemowej) i piszesz to na podstawie swoich doświedczeń. Ale po przeczytaniu tego komentarza rozumiem, że tak nie jest i po prostu posiłkujesz się kalkulatorami/zestawieniami online.

        Odniosłem się do 2 punktów z twojego zestawienia ponieważ są one uniwersalne dla całych stanów w związku z tym mam na pewno aktualne dane. W Kalifornii mieszkałem prawie 4 lata temu (przeniosłem się do USA z żoną). Byłem najpierw chwile w Alameada (ok 20 min drogi samochodem od SF, lub ok 30 minut drogi autobusem/rowerem) gdzie przyzwoite mieszkanie można było wynająć za ok $1200 – $1300. Potem przeniosłem się do LA. Teraz od 2 lat mieszkam na Florydzie Miami/Ft. Lauderdale. Dlatego nie mam dokładnie aktualnych cen z SF jeśli chodzi o koszty życia – może tak się zmieniły w ciągu ostatnich 4 lat.

        Po za tymi 2 punktami do których się odniosłem napisałem również o średnich zarobkach w SF, co całkowicie pominąłeś. Średnia (w zależności od źródeł) to ok $60-$70k a mediana ok $50k. Przy kosztach życia jak opisanych przez ciebie, jest wręcz niemożliwe utrzymanie się w ‚dolinie krzemowej’ przez osoby które tyle zarabiają. A jest ich zdecydowanie więcej niże programistów zarabiających >$100k.


        W przypadku telefonu napisałem wprost, że MetroPCS jest najtańszy jak nie masz SSN a chcesz mieć nielimitowane rozmowy plus Internet.

        Jak możesz legalnie pracować w USA i nie mieć SSN? To jakaś kompletna bzdura.
        To pokazuje tylko, że nie znasz totalnie reali tu panujących. Akurat do telefonu (planu) o którym pisałem nie jest potrzebny SSN, nawet nie jest się związany żadną długoterminową umową, ponieważ jest to pre-paid z możliwością automatycznego odnowienia. Nazywa to się Lycamobile i jest oparte na sieci T-Mobile także dostępne w całych stanach. Korzystałem z tego zarówno w CA jak i teraz na FL ich używam.

        „Ale przyznaj, że 25 USD nie robi w moich wyliczeniach większej różnicy.”
        Przyznaję że masz nie tylko problemy z realiami w USA, szukaniem optymalnych ofert ale i matematyką – może dlatego tak te twoje obliczenia wyszły.
        Z tego co pisałem wcześniej – za dwa telefony płacę $52 miesięcznie. W twoim zestawieniu za dwa telefony wychodzi $110.
        $110 – $52 != $25 (podpowiem ci że wynik tego działania matematycznego, nazwanego dla niepoznaki różnicą, to $58).

        Napisałeś, że odniosłem się tylko do 2 punktów. Zatem poniżej pełne odnisienie dla przypadku 2 (bo wychodzi ci ujemna suma):

        Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 2700 USD
        Zależy ile czasu poświęcisz na szukanie i co ci odpowiada. Można znaleźć sporo taniej np. we wspomnianej przez ze mnie Alamedzie lub San Jose (które nota bene są dużo ładniejsze i spokojniejsze niż samo SF, gdzie roi się od bezdomnych i narkomanów na głównych ulicach – tak przynajmniej było jak mieszkałem w Alamedzie 4 lata temu).
        Spokojnie za $2000 znajdziesz ładne umeblowane mieszkanie
        Wyposażenie: 255 USD
        Można znaleźć umeblowane – wiekszość jest nieumeblowanych bo takie wolą amerykanie – którzy zazwyczaj przeprowadzają się ze swoimi meblami. Jednak są również oferty umeblowanych apartamentów.
        Telefon: 110 USD
        Tak jak pisałem, bez SSN (chociaż jak pracujesz bez SSN?), bez kontraktu spokojnie $52
        Internet: 120 USD
        Pokazuje twoje staroświeckie myślenie. Obecnie w zasadzie wszyscy programiści których znam nie mają ‚kablowki’. Jedynie chyba jeszcze tylko osoby starsze to kupują w USA. Po co brać z resztą kablówkę jak za $8 masz Netflixa lub Hulu czy HBO go, gdzie możesz oglądać co chcesz i kiedy chcesz.
        Zatem sam internet $70 + $8 netflix = $78
        Rachunki (prąd, woda, śmieci): 135 USD
        Tego nie wiem jak obecnie wygląda to w CA. Na FL woda i śmieci są w większości przypadków wliczone w czynsz. Prąd jest bardzo tani w USA, ale oczywiście zależy ile go używasz – jest to bardzo indywidualne. Moje rachunki za prąd nie przekraczają $50 w najgorętsze dni (klimatyzacja chodzi bez przerwy) a w zimie spadają do $30 (a mam sporo urządzeń elektronicznych jak xbox, 55′ tv, komputer stacjonarny 750W z potężną kartą graficzną i oczywiście wszystkie urządzenia w kuchni są elektryczne – to i tak ułamek tego co pobiera klimatyzacja)
        Samochód: 670 USD
        Samochód z ubezpieczeniem można mieć za ~$300 miesięcznie (i to nie tyko w leasingu)
        Paliwo: 50 USD
        Chyba jedyny punkt, który się zgadza
        Jedzenie: 1200 USD
        Zależy co i ile jesz ale ok.
        Kosmetyki: 150 USD
        Też bardzo indywidualne. Amerykanie uwielbiają promocje i kupony i rynek jest do tego mocno dostosowany. Promocje się łączą z kuponami i z rabatami, dzięki czemu można kupić mnóstwo rzeczy dosłownie za grosze (można łączyć np. obniżkę w sklepie, lub promocje typu buy one get one free, z kuponem z gazety, oraz np. kuponem producenta). Oprocz tego sieci typu Walgreens czy CVS maja jeszcze dodatkowe promocje za zakupy (nie raz udalo mi sie osiagnac znizke na poziomie 70% czy nawet 90%, wtedy za caly koszyk chemii zaplacilem na prawde grosze czy raczej centy).
        Dzięki temu tak naprawdę za podobną kwotę kupiłem kosmetyki i chemie na pół roku (to się nie psuje i może leżeć – także gdy jest okazyjna cena to kupuję to w dużych ilościach).
        • Shopping: 300 USD
        Kwestia indywidualna – można wydawać i $500 i $5000 – jak kto lubi/może. Ale to nie jest kwestia kosztów życia.
        • Usługi: 150 USD
        Kwestia indywidualna – ja z żoną nie wydajemy tyle.
        • Przedszkole: 1300 USD
        Niepracująca żona i 1300 na przedszkole wolisz żeby ktoś obcy wychowywał twoje dzieci niż twoja żona?? Nie wiem jakie są koszty przedszkola bo nie mam jeszcze dzieci także nie odniosę się do tego.
        • Zabawki: 30 USD
        Drugi punkt który się zgadza
        • Opieka medyczna: 120 USD
        Zależy ile chorujesz – ja do tej pory nie musiałem z niczego korzystać ponad to co mam w ubezpieczeniu od pracodawcy
        • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść 2 razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD;
        Masz samochód za który płacisz $670 miesięcznie i musisz jechać uberem do knajpy?

        Na koniec piszesz:

         Może są okoliczności, w których żyje się lepiej w Dolinie, a o których ja nie wiem (mieszkam tu od niecałego roku, więc pewnie jeszcze nie wszystko poznałem).

        Możesz napisać w jaki sposób pracujesz (domniemuje że to ty pracujesz a nie twoja żona) w dolnie krzemowej nie mająć SSN? Jak rozliczasz podatki i jak założyłeś konto w banku?

        Nie chodzi mi o to żeby krytykować ciebie czy twój post ale jest on dla mnie mocno przesadzony i niezgodny z realiami.

        1. Odniosę się w treści.

          Na początku odniosłem wrażenie, że mieszkasz i pracujesz w SF Bay Area (lub gdzieś w dolinie krzemowej) i piszesz to na podstawie swoich doświedczeń. Ale po przeczytaniu tego komentarza rozumiem, że tak nie jest i po prostu posiłkujesz się kalkulatorami/zestawieniami online.

          Mieszkam od lutego we Fremont z żoną i dwójką dzieci. Wyliczenia są oparta o: 1/ moje własne doświadczenia, 2/ doświadczenia innych znanych mi osób 3/ stron internetowych gdzie można sprawdzić konkretną cenę danej rzeczy. Ja nie jestem w stanie wygenerować wszystkich zakładanych scenariuszy sam.

          Odniosłem się do 2 punktów z twojego zestawienia ponieważ są one uniwersalne dla całych stanów w związku z tym mam na pewno aktualne dane. W Kalifornii mieszkałem prawie 4 lata temu (przeniosłem się do USA z żoną). Byłem najpierw chwile w Alameada (ok 20 min drogi samochodem od SF, lub ok 30 minut drogi autobusem/rowerem) gdzie przyzwoite mieszkanie można było wynająć za ok $1200 – $1300. Potem przeniosłem się do LA. Teraz od 2 lat mieszkam na Florydzie Miami/Ft. Lauderdale. Dlatego nie mam dokładnie aktualnych cen z SF jeśli chodzi o koszty życia – może tak się zmieniły w ciągu ostatnich 4 lat.

          Zmieniły się i to bardzo. Zobacz jak szybko rosły w ostatnim czasie:
          https://smartasset.com/mortgage/what-is-the-cost-of-living-in-san-francisco

          Po za tymi 2 punktami do których się odniosłem napisałem również o średnich zarobkach w SF, co całkowicie pominąłeś. Średnia (w zależności od źródeł) to ok $60-$70k a mediana ok $50k. Przy kosztach życia jak opisanych przez ciebie, jest wręcz niemożliwe utrzymanie się w ‚dolinie krzemowej’ przez osoby które tyle zarabiają. A jest ich zdecydowanie więcej niże programistów zarabiających >$100k.

          $50k rocznie to jakieś $3k na rękę. Rodzina się za to nie utrzyma. Singlowi również będzie ciężko.
          Andrzej, mój artykuł jest dla programistów bo z nimi kojarzy się Dolina Krzemowa i również jest to moja działka w której prowadzę biznes.
          Na jego potrzeby nie interesują mnie inne zawody.

          W przypadku telefonu napisałem wprost, że MetroPCS jest najtańszy jak nie masz SSN a chcesz mieć nielimitowane rozmowy plus Internet.

          Jak możesz legalnie pracować w USA i nie mieć SSN? To jakaś kompletna bzdura.
          To pokazuje tylko, że nie znasz totalnie reali tu panujących. Akurat do telefonu (planu) o którym pisałem nie jest potrzebny SSN, nawet nie jest się związany żadną długoterminową umową, ponieważ jest to pre-paid z możliwością automatycznego odnowienia. Nazywa to się Lycamobile i jest oparte na sieci T-Mobile także dostępne w całych stanach. Korzystałem z tego zarówno w CA jak i teraz na FL ich używam.

          Jestem przedsiębiorcą z dobrze prosperującą firmą w Polsce, która pozwala mi się utrzymać w USA do momentu rozwinięcia biznesu. Od 2017 będę już na innej wizie i będę miał SSN.

          Co do Lycamobile to faktycznie nie znałem i dzięki za podpowiedź. Ja niestety nie skorzystam bo nie ma planu unlimited dla LTE. MetroPCS ma.

          „Ale przyznaj, że 25 USD nie robi w moich wyliczeniach większej różnicy.”
          Przyznaję że masz nie tylko problemy z realiami w USA, szukaniem optymalnych ofert ale i matematyką – może dlatego tak te twoje obliczenia wyszły.
          Z tego co pisałem wcześniej – za dwa telefony płacę $52 miesięcznie. W twoim zestawieniu za dwa telefony wychodzi $110.
          $110 – $52 != $25 (podpowiem ci że wynik tego działania matematycznego, nazwanego dla niepoznaki różnicą, to $58).

          Czy naprawdę nie możesz powstrzymać się od wycieczek personalnych i rozmawiać wyłącznie na argumenty? Chodziło mi o 25 USD na jednym telefonie.

          Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 2700 USD
          Zależy ile czasu poświęcisz na szukanie i co ci odpowiada. Można znaleźć sporo taniej np. we wspomnianej przez ze mnie Alamedzie lub San Jose (które nota bene są dużo ładniejsze i spokojniejsze niż samo SF, gdzie roi się od bezdomnych i narkomanów na głównych ulicach – tak przynajmniej było jak mieszkałem w Alamedzie 4 lata temu).
          Spokojnie za $2000 znajdziesz ładne umeblowane mieszkanie

          Wiesz, pracując w Warszawie również możesz mieszkać w Mińsku Mazowieckim i będziesz miał dużo taniej. Ja podawałem ceny za mieszkania tam gdzie pracujesz. Musiałem zwyczajnie coś założyć.

          Ale swoją drogą – jak możesz to daj mi linka do ładnego, urządzonego mieszkania w San Jose (niech będzie ten 1B do $2000, bo wtedy i 2B którego szukam będzie w dobrej cenie). Może faktycznie znasz jakieś ciekawsze strony (serio, przyda mi się podpowiedź). Planuję się przeprowadzić do San Jose bo tam otworzyliśmy nasze biuro.

          Internet: 120 USD
          Pokazuje twoje staroświeckie myślenie. Obecnie w zasadzie wszyscy programiści których znam nie mają ‚kablowki’. Jedynie chyba jeszcze tylko osoby starsze to kupują w USA. Po co brać z resztą kablówkę jak za $8 masz Netflixa lub Hulu czy HBO go, gdzie możesz oglądać co chcesz i kiedy chcesz.
          Zatem sam internet $70 + $8 netflix = $78

          Coś musiałem założyć. I tych staroświeckich osób, zwłaszcza którzy mają dzieci jest sporo w dolinie :).

          Rachunki (prąd, woda, śmieci): 135 USD
          Tego nie wiem jak obecnie wygląda to w CA. Na FL woda i śmieci są w większości przypadków wliczone w czynsz. Prąd jest bardzo tani w USA, ale oczywiście zależy ile go używasz – jest to bardzo indywidualne. Moje rachunki za prąd nie przekraczają $50 w najgorętsze dni (klimatyzacja chodzi bez przerwy) a w zimie spadają do $30 (a mam sporo urządzeń elektronicznych jak xbox, 55′ tv, komputer stacjonarny 750W z potężną kartą graficzną i oczywiście wszystkie urządzenia w kuchni są elektryczne – to i tak ułamek tego co pobiera klimatyzacja)

          Rachunki mogę pokazać ;).

          Samochód: 670 USD
          Samochód z ubezpieczeniem można mieć za ~$300 miesięcznie (i to nie tyko w leasingu)

          Ponownie napiszę, że coś musiałem założyć. Jak weźmiesz na 5 lat to oczywiście, że będzie taniej. Są też leasingi w formie długoterminowego najmu gdzie nigdy nie będziesz właścicielem auta. I tak będzie taniej. Ale moje wyliczenia są poprawne.

          Paliwo: 50 USD
          Chyba jedyny punkt, który się zgadza

          Naprawdę jesteś mi nieprzychylny…

          Jedzenie: 1200 USD
          Zależy co i ile jesz ale ok.

          Czyli nie tylko jeden :).

          Kosmetyki: 150 USD
          Też bardzo indywidualne. Amerykanie uwielbiają promocje i kupony i rynek jest do tego mocno dostosowany. Promocje się łączą z kuponami i z rabatami, dzięki czemu można kupić mnóstwo rzeczy dosłownie za grosze (można łączyć np. obniżkę w sklepie, lub promocje typu buy one get one free, z kuponem z gazety, oraz np. kuponem producenta). Oprocz tego sieci typu Walgreens czy CVS maja jeszcze dodatkowe promocje za zakupy (nie raz udalo mi sie osiagnac znizke na poziomie 70% czy nawet 90%, wtedy za caly koszyk chemii zaplacilem na prawde grosze czy raczej centy).
          Dzięki temu tak naprawdę za podobną kwotę kupiłem kosmetyki i chemie na pół roku (to się nie psuje i może leżeć – także gdy jest okazyjna cena to kupuję to w dużych ilościach).

          Założyłem. Nie wiem jaką chemię kupujesz ale jak sobie policzysz jakieś perfumy, kosmetyki i detergenty hiperalergiczne dla dzieci to Ci wyjdzie więcej niż te założone 150 USD.

          • Shopping: 300 USD
          Kwestia indywidualna – można wydawać i $500 i $5000 – jak kto lubi/może. Ale to nie jest kwestia kosztów życia.
          • Usługi: 150 USD
          Kwestia indywidualna – ja z żoną nie wydajemy tyle.
          • Przedszkole: 1300 USD
          Niepracująca żona i 1300 na przedszkole wolisz żeby ktoś obcy wychowywał twoje dzieci niż twoja żona?? Nie wiem jakie są koszty przedszkola bo nie mam jeszcze dzieci także nie odniosę się do tego.

          Ciągle atakujesz… Kobieta naprawdę nie jest wyłącznie od tego by wychowywać dzieci, gotować, sprzątać i prać. Czasem kobieta ma ochotę pójść np. do szkoły i czegoś się jeszcze nauczyć, czasem pojechać spotkać się z koleżankami, czasem pojechać na zakupy, czasem mi pomóc w pracy.
          Poza tym nasze dzieci nie mówią po angielsku a za chwilę pierwsza klasa więc dobrze by było by się gdzieś nauczyły.

          • Zabawki: 30 USD
          Drugi punkt który się zgadza
          • Opieka medyczna: 120 USD
          Zależy ile chorujesz – ja do tej pory nie musiałem z niczego korzystać ponad to co mam w ubezpieczeniu od pracodawcy
          • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść 2 razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD;
          Masz samochód za który płacisz $670 miesięcznie i musisz jechać uberem do knajpy?

          Nie jestem abstynentem. Zakładam, że młodzi programiści również. Chciałem pokazać jak wygląda w sytuacji gdy chcemy pojechać „na piwo”.

          Na koniec piszesz:

          Może są okoliczności, w których żyje się lepiej w Dolinie, a o których ja nie wiem (mieszkam tu od niecałego roku, więc pewnie jeszcze nie wszystko poznałem).

          Możesz napisać w jaki sposób pracujesz (domniemuje że to ty pracujesz a nie twoja żona) w dolnie krzemowej nie mająć SSN? Jak rozliczasz podatki i jak założyłeś konto w banku?

          Nie zarabiam w USA. Rozwijam biznes. Nie mam SSN. Podatki rozliczałem w tym roku w Polsce. Do konta nie potrzeba mieć SSN (naprawdę).
          Od 2017 będę miał SSN, będę zatrudniony w spółce, którą właśnie powołaliśmy i będę rozliczał podatki w USA.

          Nie chodzi mi o to żeby krytykować ciebie czy twój post ale jest on dla mnie mocno przesadzony i niezgodny z realiami.

          Andrzeju, atakujesz mnie i to jest słabe. Piszesz o tym, że nie mam pojęcia, że opieram się na kalkulatorach a tak naprawdę pomijając mieszkanie (bo założenie było takie, że mieszkasz tam gdzie pracujesz) i samochód (leasing 3letni), Twoje wyliczenia wykazują oszczędności na maks 100 USD. I oczywiście można mieszkać poza Doliną, można wziąć 10 letni samochód w 5 letni leasing, można jeść tylko gotowce z Walmartu, można nie kupować ubrań i nie chodzić do fryzjera, można nie mieć dzieci albo nie puszczać ich do przedszkola – ale ja chciałem pokazać rzetelnie jak to wygląda w różnych scenariuszach tak by jeden czy drugi programista mógł porównać sobie życie w Polsce z życiem w Dolinie, które jest tam piekielnie drogie. Tyle.

          Artykuł, w którym są różne scenariusze i podaję koszty NIGDY nie będzie odpowiadał każdemu, ale pisząc go liczyłem, że każdy może sobie te ceny wziąć, policzyć i zobaczyć jakby to było w jego sytuacji.

          Wesołych Świąt

          1. Po tym komentarzu widzę, że jest tak jak napisałem wcześniej. Nie napisałeś tego postu z perspektywy programisty, który przeniósł się z Polski do USA, tylko z perspektywy właściciela firmy który się przeniósł do USA. Prawdopodobnie trochę na początku przeraziły cię koszty, bo za to co zarabiałeś w Polsce nagle dużo mniej możesz kupić w USA. Jeśli się przeniosłeś z firmą to nagle nie wzrosły ci dochody (bo nie zmieniłeś pracy) stąd ten artykuł.

            Swoją drogą, to że udało Ci się stworzyć firmę w Polsce która dobrze prosperuje i jeszcze do tego wchodzisz na rynek w USA zostaje mi tylko pogratulować. Oby więcej takich firm.

            Oprócz tego próba odparcia tego co napisałem jest niekiedy żenująca:

            „Wiesz, pracując w Warszawie również możesz mieszkać w Mińsku Mazowieckim i będziesz miał dużo taniej.”
            Totalnie bez sensu porównanie. Napisałem przecież że z Alameda do SF miałem ok 20-30 min. drogi. Przed wylotem do USA mieszkałem w Warszawie i 30 min drogi do biura to wcale nie było dużo, wręcz przeciwnie to całkiem dobry czas. Także wyjeżdżanie z Mińskiem Mazowieckim jest śmieszne.

            „Andrzeju, atakujesz mnie i to jest słabe. Piszesz o tym, że nie mam pojęcia, że opieram się na kalkulatorach a tak naprawdę pomijając mieszkanie (bo założenie było takie, że mieszkasz tam gdzie pracujesz) i samochód (leasing 3letni), Twoje wyliczenia wykazują oszczędności na maks 100 USD. ”
            Nie prawda. Atakuję ciebie ale dlaczego to ma być słabe? Atakowałem bo rozmijałeś się z rzeczywistością, tylko tyle. Jak podałem ci konkretne liczby to nimi manipulowałeś (jak np. tymi planami tel.). Ogólnie w artykule przytoczyłeś również, powtarzane stereotypy – jak np. ten z otyłością. Może od czasu kiedy mieszkałem w CA wszystko się tak zmieniło, ale gdy byłem tam to liczba ludzi otyłych była naprawdę niewielka – za to mnóstwo ludzi prowadziło bardzo zdrowy tryb życia. Nigdy w Polsce nie widziałem tylu ludzi uprawiających sport, biegających przed praca czy po pracy, wszystkie fitness center wypchane po brzegi a ludzi wysportowanych na plażach było zdecydowanie więcej niż w Polsce. Podobnie jest na FL gdzie teraz mieszkam (także nie sądzę że kaliforna się nagle tak zmieniła) – w moim biurze nie ma ani jednej otyłej osoby, za to ludzi regularnie chodzących na siłownie jest prawdopodobnie 80%. Każdego dnia jak jadę do pracy widzę mnóstwo ludzi biegających – na plaży bez przerwy ludzie biegają i ćwiczą.
            Oprócz tego tutaj znów przytoczyłeś to mieszkanie po za SF – czy naprawdę nie widzisz że 30 min drogi do pracy to jest bardzo dobry czas – ile chcesz do niej jechać 5 minut? 10 minut? To pokazuje z jakiej perspektywy to napisałeś i myślę że jest to główna przyczyna nierzetelności tego artykułu.

            Założyłeś sobie że przenosisz się z dziećmi, pracujesz tylko ty, twoja żona nie dość że nie pracuje to jeszcze nie zajmuje się dziećmi.
            Wydaje mi się że przy takich założeniach i warunkach nie udałoby się utrzymać nigdzie na świecie i dolina krzemowa nie jest tutaj wyjątkiem.
            Obliczenia można by wykonać dla Warszawy, Berlina, Londynu czy Rzymu i przy założeniu że pracujesz tylko ty, utrzymujesz żonę (która nie zajmuje się dziećmi), dzieci, przeszkolę i opiekunkę do dzieci oraz utrzymujesz podobny komfort życia (i nie robisz żadnych optymalizacji kupując np. samochód kredytowany na 5 lat zamiast 3), to wszędzie wyjdzie ci ujemny bilans.
            Dlatego artykuł wydaje mi się być w tym względzie niepoprawny. Nie sądzę, żeby wiele osób miało podobne założenia do twoich – może jedynie inni właściciele firm przenoszący swoje biznesy.

          2. Trollujesz Andrzeju drogi.

            Mogę spokojnie potwierdzić poziom kosztów z artykułu. U mnie był nawet wyższy — przy szczęśliwie wyższych zarobkach.

            Wspominasz o średnich zarobkach w SF 62k — to raczej „statystyczna prawda”. Być może biedniejsze East Bay jest jakoś zaliczone, również łatwiej się utrzymać w SF mieszkaniu za 1.5k (multi bedroom) z zamrożonym czynszem 15 lat temu (są takie) — to właśnie ludzie mieszkający tam zarabiają 60k a i tak im ciężko i sie wyprowadzają do East Bay.

            Ten artykul sie bardzo różni od podobnych na temat życia w UK czy Irlandii, bo bohaterami są dość rozpuszczeni ludzie czyli programiści 😉 Stąd poziom kosztów z „normalnego” standardu. Po prostu. To nie artykuł – jak przeżyć zarabiająć w restauracji – To artykuł szukaj czego innego niż pieniedzy w dolinie krzemowej.

            To również tłumaczy niektóre Twoje wyliczenia cen. Programiści mają pieniądze (jak widać dość średnie) ale nie mają czasu. Siedzenie w pracy 9-22, to byla dla mnie normalka pół roku. Nie mam czasu szukać chemii i jedzenia za pół darmo. Przejeżdzam kolo Whole Foods, Whole Foods it is.

          3. @m
            W czym niby troluję? Opisałem tylko swój punk widzenia oraz to jakie ja koszty ponosiłem i ponoszę. Jakbym miał zarabiać tyle co opisał autor przy takich wydatkach jakie posklejał to po co miałbym tu siedzieć? Po to żeby narzekać?

            Jeżeli pracujesz od 9-22 to powinieneś zmienić pracę. Pracowałem w kilku firmach w USA i nigdzie nie musiałem zostawać do tak późna, w zasadzie nigdzie nie musiałem zostawać po godzinach (chyba że naprawdę bardzo sporadycznie).

            „Wspominasz o średnich zarobkach w SF 62k — to raczej „statystyczna prawda””

            Nigdzie nie wspomniałem o „średnich zarobkach” tylko o medianie. Także ‚trolowanie’ bardziej pasuje do ciebie, chyba że nie odróżniasz średniej od mediany. Tak dla przypomnienia, jeśli jesteś jednym z tych programistów co to mieli problemy z matematyki (może przez to musisz zostawać po godzinach?), mediana to inaczej wartość środkowa (lub przeciętna) powyżej i poniżej której znajduje się jednakowa ilość wartości. Jest to więc najbardziej adekwatny wskaźnik zarobków ponieważ z definicji, pokazuje jakie zarobki ma większość (a nie jak w przypadku średniej po prostu iloraz max i min).

  26. Swietny artykol – bardzo szczegolowy. Sam tu mieszkam od ponad roku i jest tak jak to Patryk opisuje.
    Zauwazylem jeszcze mala niescislosc ktora przeoczono:
    Oplaty sa w systemie miesiecznym a wyplaty najczesciej w systemie dwu-tygodniowym. Co to oznacza?
    W roku jest razem 26 wyplat, czyli przez 10 miesiecy dostajemy 2 wyplaty i 2 miesiace mamy 3 wyplaty. Ja jak licze miesieczny budzet biore pod uwage pewny wplyw gotowki czyli 2 wyplaty (dwa razy do roku dostaje sie bonusa na extra wydatki takie jak ewentualna wycieczka, popsuta lodowka, lot do Polski itp.).
    Czyli wyplata wychodzi okolo 8% mniej na miesiac.

    1. O poczytalem tez komentarze. Ludzie sie przyczepiaja ze bulka kosztuje $0.99 nie $1.

      Nie chce byc kolejnym doczepiajacm sie szczegolow – moje 8% od wyplaty prosze zignorowac 😉

      Generalnie jest tak ze jak jedna osoba pracuje to rodzinie starcza na styk przy standardowym stylu zycia.

      ps. Oczywiscie ze mozna zyc skromniej i zaoszczedzic (np. komorka $3 – T-Mobile prepaid, 30min or 30SMS bez internetu) ale nie o to chodzi w tym artykule. To by byl inny artykol np. „Jedzac ze smietnika oszczedzamy $1200 miesiecznie” 🙂

    2. Skąd ty wziąłeś to 8% mniej? Na każdym paystub masz podsumowanie ile do tej pory dostałeś (YTD) i jeśli powiedzmy zarabiasz $100,000 rocznie to na ostatnim podsumowaniu powinieneś mieć YTD = $100,000 i nie ma znaczenia tutaj czy dostajesz wypłatę co tydzień, dwa tygodnie czy miesiąc czy codziennie. Jeśli weźmiesz 100000 podzielisz na 12 to wyjdzie ci ok $8333.33 miesięcznie. Jeśli 100000 podzielisz na 26 (tygodni) to wyjdzie ci $3846.15 co dwa tygodnie, ale w ciągu roku jedno i drugie da $100,000.

      Co się dzieje z tym światem że programiści mają problemy z matematyką? Z tą matematyką przypominasz autora tego postu – może jesteście spokrewnieni? Może dlatego uznałeś ten artykuł za rzetelny.

      Jeśli w Dolinie Krzemowej jest tak źle, to proste pytanie – po co tu siedzisz? Żeby narzekać?

      Wbrew temu co piszesz nie chodzi tutaj o to czy bułka kosztuje $0.99 czy $1 tylko o kilka podstawowych błędów oraz o totalnie pojechane założenia.

      Przy założeniach jakie poczynił autor tego posta nie da się utrzymać nigdzie na świecie. Jako że naprawdę nie lubię tego typu malkontenctwa poświęciłem trochę czasu i przy tych samych założeniach policzyłem wszystko dla Warszawy.

      Zarobki
      =======
      W wyliczeniu kwoty netto korzystałem z kalkulatora płac bankier.pl i uśredniłem na 12 miesięcy.

      Zarobki 10,000 zł brutto miesięcznie
      Średnio netto miesięcznie: 6900 zł

      Zarobki 15,000 zł brutto miesięcznie
      Średnio netto miesięcznie: 9200zł

      Koszty
      ======

      Mieszkanie
      —————-
      Wynajem mieszkania 3p – ok 3000 -3500 zł
      Tak przynajmniej pokazuje wyszukiwarka szybko.pl – nie są to jakieś super luksusowe mieszkania tylko zwyczajne mieszkania w bloku. Wziąłem 3p dlatego, że niestety salon/jadalnia liczony jest jako jeden pokój.
      Weźmy zatem te 3000 zł / miesiąc

      Samochód (toyota Prius)
      ———————————
      ok 3200 zł/miesięcznie rata + AC/OC: ok 340zł/miesięcznie
      W wyliczeniu raty kredytu przyjąłem koszt samochodu ze strony toyota.pl (najtańszej wersji modelu Prius, założyłem wpłatę 20% wartości i skorzystałem z porównywarki kredytów np. kalkulatorkredytusamochodowego.com dla wybrania najlepszej opcji). Wpłata tych 20% wartości nie jest uwzględniona w koszcie, oznacza że przyjąłem że mamy te 20% na wpłatę i rata kredytu jest od kwoty mniejszej o 20% od wartości samochodu.
      Ubezpieczanie OC+AC (w przypadku kredytowanego samochodu AC jest wymagane) obliczyłem przy pomocy kalkulator.ubea.pl. Wychodzi 4100 zł/rok czyli ok 340 zł/miesięcznie

      Paliwo/komunikacja
      —————————
      W sumie to Warszawa i można jeździć komunikacją miejską ponieważ działa ona przyzwoicie, jednak celem wyliczenia nie jest pokazanie najtańszej budżetowej opcji a opcji wygodnej, dlatego samochód oprócz wykorzystania do robienia zakupów użyjemy też jako podstawowy środek komunikacji do i z pracy. Koszt paliwa w takim przypadku to ok 300 zł/miesięcznie. Do tego żona też musi jakoś się przemieszczać czyli dla niej bilet miesięczny ok 100zł/miesięcznie.
      Ok 400 zł/miesięcznie

      Mieszkanie – umeblowanie
      ————————————
      Jest umeblowane ale tylko w podstawowe meble. Nie ma w nim porządnego telewizora 55+ cali a na czymś trzeba przecież oglądać te 300 kanałów kablówki. Koszt telewizora to ok 2000 zł. W ratach miesięcznych to ok 200zł/ miesięcznie.
      W zasadzie można by doliczyć jeszcze jakieś inne wyposażenie, którego standardowo nie ma w żadnym wynajmowanym mieszkaniu, jak np. konsola do gier (x-box czy ps4, a czemu nie?), mikrofalówka, jakiś porządny rozdrabniacz do np. robienia zdrowych smoothie. Jednak dla uproszczenia pozostanę tylko przy samym telewizorze, czyli przy tych 200zł/miesiąc.

      Mieszkanie – opłaty
      ————————–
      Czyli prąd, woda śmieci, gaz, ogrzewanie
      Ok 700 zł miesięcznie.

      Telefon
      ———-
      Dzięki dużej konkurencji jest bardzo tani czyli ok 100 zł miesięcznie (jeśli nie zależy nam na nowym iPhone). Jeśli chcemy telefon to zapłacimy o wiele więcej.

      Jedzenie
      ————
      Można się co prawda żywić kupując żywność w biedronce czy lidlu ale przecież nie o to chodzi żeby jeść śmieciową żywność (tanią i niezdrową, bo w Polsce żywność też dzieli się na tanią i niezdrową i drogą. W tej taniej można nawet czasem spotkać sól drogową jako utrwalacz). Szczególnie, że Polska ciągle rośnie w rankingu otyłości, obecnie ok 40% mężczyzn i 28% kobiet ma nadwagę, i odpowiednio 21% mężczyzn i 24% kobiet jest otyłych. Oznacza to, że w zasadzie co czwarta kobieta w Polsce, przekroczyła barierę nadwagi i jest otyła. Dlatego też żywność będziemy kupowali tylko w sklepach dostarczających odpowiednią żywność, typu Piotr i Paweł (lub Alma jeśli jeszcze się podniesie).
      W takim przypadku koszt żywności dla 3 osobowej rodziny to ok 2500 zł /miesięcznie.

      Kosmetyki i detergenty
      ——————————-
      Przyzwoite jakościowo kosmetyki i detergenty są w Polsce w miarę tanie, przyjmijmy ok 150 zł miesięcznie.

      Shopping
      ————-
      Czyli tak zwane zakupy. W Polsce markowe ubrania czy perfumy są bardzo drogie. Za zwykłą koszulkę T-Shirt lepszej firmy trzeba zapłacić ok 100-150zł. Inne części garderoby są jeszcze droższe. Upraszczając ‚shopping’ do zakupu jakiejś koszulki, bluzki i ubrania dla dzieci dajmy 800 zł/miesięcznie.

      Internet / TV kablowa
      ——————————
      Mamy XXI w. ale co tam, potrzebna nam telewizja kablowa z prawdziwego zdarzenia. Na szczęście w Warszawie jest to w miarę tanie i odpowiednio szybki Internet plus rozszerzony pakiet tv kablowej (podstawowe kanały to oczywiście za mało), plus dzierżawa odpowiedniego dekodera to ok 150 zł/miesięcznie.

      Przedszkole, szkoła, niania
      ————————————
      Dobre przedszkole z wyżywieniem i nauką języka obcego (na tym nam zależy) to niestety dosyć duży koszt w Warszawie – ok 1500 zł/miesięcznie.
      Niania – ok 40zł/godzina

      Zabawki
      ———–
      Ok 100 zł miesięcznie.

      Usługi
      ———
      Są tanie, fryzjer męski to ok 30zł, fryzjer damski ok 150-200 zł
      Załóżmy ok 180 zł w przypadku rodziny

      Opieka medyczna i lekarstwa
      —————————————
      Teoretycznie jest darmowa, jednak sposób jej funkcjonowania pozostawia wiele do życzenia. Wielomiesięczne kolejki do specjalisty to nie to o co nam chodzi. Lekarstwa są refundowane, jednak nie wszystkie, te które nie są, są bardzo drogie.
      Przyjmijmy że przyzwoity pakiet medyczny dla rodziny to ok 400zł/miesięcznie.

      Rozrywka
      ————-
      Restauracja 2 razy w miesiącu ok 2*150 zł = 300 zł
      Uber ok 2*50 = 100
      Razem 400 zł

      Podsumowanie
      ==============
      Wydatki – Rodzina z jednym dzieckiem w wieku przedszkolnym
      Mieszkanie: 3 pokojowe z kuchnią np. na Mokotowie: 3000 zł
      Wyposażenie dodatkowe: 200 zł
      Telefon: 100 zł
      Internet i TV: 150 zł
      Rachunki (prąd, woda, śmieci, gaz, ogrzewanie): 700 zł
      Samochód (z ubezpieczeniem): 3540 zł
      Paliwo: 400 zł
      Jedzenie: 2500 zł
      Kosmetyki: 150 zł
      Shopping: 800 zł
      Usługi: 180 zł
      Przedszkole: 1500 zł
      Zabawki: 100 zł
      Opieka Medyczna: 400 zł
      Rozrywka: 400 zł

      Razem wydatki: 14,120

      Zarobki – programista 10,000 zł miesięcznie
      6900-14120=-7220 zł – brakuje nam połowy pensji, czyli jakby żona też pracowała i zarabiała drugie 10 tys. to może byśmy wyszli na zero.

      Zarobki – programista 15,000 zł miesięcznie
      9200-14120=-4920 – też bardzo duży bilans ujemny, musimy z czegoś (i to nie jednego) zrezygnować.

      Wnioski
      =======
      Z przygotowanego zestawienia, które wykonałem w podobny sposób jak autor posta wyszło mi, że nie da się utrzymać w Warszawie rodziny z jednym dzieckiem przy pensji 10 tys. zł miesięcznie (brakuje co najmniej drugie tyle). Nie da się również utrzymać rodziny zarabiając 15 tys. miesięcznie, a nie ukrywając jest to naprawdę bardzo dobra pensja dla programisty w Polsce.
      W Warszawie mieszkają ludzie którzy tyle nie zarabiają, są ludzie którzy zarabiają np. 8000 zł brutto miesięcznie czy nawet 6000 zł brutto miesięcznie (wg. statystyk GUS). Jak oni się w ogóle tam utrzymują? (podobna zagwozdka jak moje pytanie o średnie zarobki z SF Bay Area skonfrontowane z wyliczeniami autora).

      Zacząłem robić podobne zestawienie dla Londynu ale tam to jest już totalny hardcore.

      1. Skad te „8%”.
        Zalozmy ze zarabiasz 78 tysiecy na rok i przynosisz do domu miesiecznie tyle:

        Styczen – 6
        Luty – 6
        Marzec – 9
        Kwiecien – 6
        Maj – 6
        Czerwiec – 6
        Lipiec – 6
        Sierpien – 6
        Wrzesien – 9
        Pazdziernik – 6
        Listopad – 6
        Grudzien – 6

        Ile w takim razie zarabiasz na miesiac?

        Nie wiem jak tam jest w Warszawie, nie interesuje mnie to.

        Ja tam doceniam to ze autor spedzil czas i energie zeby ta liczby skompilowac i przedstawic… dac ludzia rozliczone ceny vs dochody jako szczera porade tak za darmo.
        Jak sie nie zgadzasz policz sobie na swoim blogu i wyslij linka. Ludzie chetnie porownaja.

        1. „Skad te „8%”.
          Zalozmy ze zarabiasz 78 tysiecy na rok i przynosisz do domu miesiecznie tyle:

          Styczen – 6
          Luty – 6
          Marzec – 9
          Kwiecien – 6
          Maj – 6
          Czerwiec – 6
          Lipiec – 6
          Sierpien – 6
          Wrzesien – 9
          Pazdziernik – 6
          Listopad – 6
          Grudzien – 6”
          ok, tylko jedno pytanie – skad wziąłeś te liczby? Tak sobie wpisałeś? Dlaczego marzec i wrzesień wziąłeś po 9 a resztę po 6?
          Nawet tak pokrętnie napisane i przedstawione zarobki dalej nie pokazując skąd wziąłeś te 8%.

          1. @Andrzej
            To jest wyższa matematyka a raczej ekonomia 😉
            Zarabiając 78 tys. na rok wychodzi 3 tys. wypłata co dwa tygodnie, czyli zazwyczaj w miesiącu dostajesz 6 tys. plus dwa razy w roku dodatkowo po 3 tys.

            Te dodatkowe 3 tys. Grzesiek traktuje jako coś co się pojawiło ekstra i można wydać np. na wycieczkę do Polski lub odłożyć na zakup samochodu.

            Więc licząc te dwa razy 3 tys. jako coś co wpada ekstra na konto a nie jest pensją, wychodzi nam pensja 12 * 6 tys. = 72 tys.
            78 – 72 = 6 tys., czyli w zaokrągleniu 8% z 78 tys. :).

          2. @Franek
            Tylko że Grzesiek napisał „Czyli wyplata wychodzi okolo 8% mniej na miesiac.” co nie jest prawdą bo jak by nie liczyć to średnia miesięczna z roku jest dokładnie taka sama (dla przypomnienia średnia (arytmetyczna) to iloraz sumy liczb i ilości tych liczb). Jeśli zatem rocznie sumuje ci się wypłata do 78 tys. i następnie podzielisz ją przez ilość miesięcy to średnia wyjdzie taka sama (bez względu jak to było dystrybułowane).

  27. @Andrzej
    Wszystko się zgadza arytmetycznie, tak jak piszesz. Grzesiek napisał bardziej o swoich odczuciach a nie o faktycznych zarobkach.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *